piątek, 25 sierpnia 2017

Życie i praca Ireny Joliot-Curie ["Radowa księżniczka"-T. Pospieszny]

Była ukochaną córeczką tatusia (Piotra Curie) i ulubioną wnuczką swego dziadka (Eugeniusza Curie). Z czasem, jako chemik, stała się "prawą ręką" swej matki - Marii Skłodowskiej-Curie. Po latach, rozpoczęła samodzielne badania naukowe, dzięki którym została laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. O jej pracy zawodowej i życiu prywatnym przeczytacie w najnowszej książce Tomasza Pospiesznego pt.: Radowa księżniczka. Historia Ireny Joliot-Curie.

Po znakomitych biografiach Marii Skłodowskiej-Curie i Lise Meitner, Tomasz Pospieszny postanowił oddać w ręce czytelników trzecią już wspaniałą historię, której bohaterka idealnie pasuje do wspomnianego wyżej duetu. Irena Joliot-Curie jako córka naszej noblistki i wybitny chemik z pewnością zasłużyła na to, by opowieść o jej losach stanowiła część tej "kobiecej trylogii o uczonych".

Maria i Irena w trakcie pracy

Starsza córka państwa Curie od najmłodszych lat żywo interesowała się pracą rodziców. I choć wybitni chemicy starali się trzymać swoje dzieci z dala od laboratorium, Irena bardzo szybko poszła w ślady rodziców. Po tragicznej śmierci Piotra Curie, to właśnie Irena, u boku Marii, kontynuowała badania rozpoczęte przez ojca. Wraz z upływem czasu do tego kobiecego duetu dołączyli także mężczyźni, w tym przyszły mąż "radowej księżniczki", Fryderyk Joliot.

Autor Radowej księżniczki wiele miejsca poświęcił w jej biografii na opowieść o uczuciu Ireny i Fryderyka. Dzięki temu czytelnicy mają szansę poznać opinię Marii Skłodowskiej-Curie na temat przyszłego zięcia, przekonać się, jaki był stosunek Ireny do młodego Freda, czy prześledzić życie małżeńskiej tej pary naukowców. W trakcie lektury tych rozdziałów, nie można się pozbyć wrażenia, że związek państwa Joliot do złudzenia przypomina historię miłości Marii i Piotra Curie.

Tym, co najbardziej ujęło mnie podczas lektury Radowej księżniczki, był sposób, w jaki Pospieszny opowiada nam o życiu Ireny Joliot-Curie. Dzięki niemu, mamy wrażenie, że bohaterka tej książki, to nasza bliska znajoma i chyba właśnie dlatego, z tak wielką przyjemnością czytamy o jej sukcesach naukowych i szczęśliwym małżeństwie. I choć w tej biografii nie brakuje również wyjątkowo przykrych epizodów, to historia życia i działalności "genialnej córki genialnej matki" jest zdecydowanie jedną z najlepszych biografii w mojej domowej biblioteczce. Z czystym sercem mogę polecić książkę autorstwa Tomasza Pospiesznego wszystkim zainteresowanym sylwetką Ireny Joliot-Curie oraz miłośnikom ciekawych biografii znanych postaci ze świata nauki.

AUTOR:
Tomasz Pospieszny
TYTUŁ:
Radowa księżniczka. Historia Ireny Joliot-Curie
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
438


, , , , , , , , ,

sobota, 29 lipca 2017

Pierwsza Para Francji ["Państwo Macron"-C.Derrien, C. Nedelec]


W ostatnich miesiącach mówiono tylko o nich. Światowe media prześcigały się w nowinkach z życia tej dosyć oryginalnej pary. W trakcie kampanii prezydenckiej we Francji ukazała się książka, która ze szczegółami przedstawia historię ich związku. Mowa o Emmanuelu i Brigitte Macronach, których dziś możemy już śmiało nazwać Pierwszą Parą Francji. Ich miłosną historię przedstawiły dwie francuskie dziennikarki: Caroline Derrien i Candice Nedelec.


Na 196 stronach tej książki, autorki rozprawiły się ze wszelkimi plotkami na temat państwa Macron, które od miesięcy krążyły w światowych mediach. Tę żmudną pracę rozpoczęły od rozmów z samą Brigitte Macron i osobami z bliskiego otoczenia małżonków. Dzięki tym wszystkim ludziom, którzy zdecydowali się opowiedzieć o tytułowej parze, czytelnicy mogą przekonać się, że nasi bohaterowie to po prostu szczęśliwy i kochający się duet.


Połączenie dusz

Jak do tego doszło, że młody chłopak zakochał się w starszej o niemal 25 lat kobiecie? Najpierw były zajęcia teatralne w "Opatrzności" prowadzone przez nauczycielkę literatury Brigitte Auzière i pierwsze sceniczne kroki nastoletniego Emmanuela, nieco zbyt poważnego i dojrzałego jak na swój wiek. Później pojawił się pomysł wspólnego pisania sztuk teatralnych, a dopiero z czasem narodziło się uczucie. Wtedy przyszły prezydent Francji wiedział już, że Brigitte kiedyś zostanie jego żoną, chociaż ona sama była już w tym czasie małżonką i matką trojga dzieci. Uczucie tych dwojga okazało się silniejsze od wszelkich przeciwności losu, o których przeczytacie w książce pt.: Państwo Macron

O ile pierwszą część książki poświęcono początkom znajomości tytułowej pary, o tyle pozostałe rozdziały opisują życie państwa Macron w czasie błyskotliwej kariery politycznej obecnego prezydenta Francji. Autorki zwracają dużą uwagę na podział ról obowiązujący w tym związku i ogromne zaangażowanie Brigitte we wszystkie działania jej męża. Z lektury tych rozdziałów wynika, że pani Macron to nie tylko błyskotliwa i inteligentna kobieta, która stanowi ozdobę i wsparcie dla ukochanego mężczyzny, ale również inicjatorka wielu wydarzeń kulturalnych i brylująca w towarzystwie partnerka do dyskusji niemal na każdy temat. 

Państwo Macron to dziennikarska opowieść o młodości i karierze politycznej prezydenta Francji. To również książka przedstawiająca kulisy kampanii wyborczej, która zakończyła się dla Emmanuela Macrona sukcesem. Przede wszystkim jednak Państwo Macron to wzruszająca historia miłości, która wbrew wszystkiemu i wszystkim na lata połączyła i nadal łączy dwoje bliskich sobie ludzi. Ich przypadek jest znakomitym dowodem na to, że prawdziwa miłość istnieje nie tylko w filmach.



AUTORZY:
Caroline Derrien, Candice Nedelec
TYTUŁ ORYGINALNY:
Les Macron
TYTUŁ POLSKI:
Państwo Macron
PRZEKŁAD:
Andrzej Bilik
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
196




, , , , , , , , , , ,

niedziela, 23 lipca 2017

Potop szwedzki - historia prawdziwa ["Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660"-S. Leśniewski]

Któż z nas nie słyszał o potopie? Nie o mitycznej czy biblijnej powodzi, która zalała ziemię, a o trwającej kilka lat agresji szwedzkiej na Rzeczypospolitą. Wiedzę na temat tego niechlubnego epizodu z historii naszego kraju jedni nas zdobyli podczas lekcji historii, drudzy za sprawą prozy Henryka Sienkiewicza. Jako należąca do jednych i drugich z przyjemnością sięgnęłam po książkę autorstwa Sławomira Leśniewskiego, która rozprawiając się z literacką opowieścią o potopie szwedzkim przedstawia prawdziwe, historyczne oblicze tego XVII-wiecznego konfliktu.

Sławomir Leśniewski, jak na popularyzatora historii przystało, postanowił w książce pt.: Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660 przedstawić zawiłe meandry polityki dynastycznej Wazów, które doprowadziły do szlacheckiej zdrady i ugody w Kiejdanach. Punktem wyjścia dla jego opowieści stała się słynna sprawa Hieronima Radziejowskiego, który popadł w konflikt z królem Janem Kazimierzem Wazą i w odwecie za nieprzychylność władcy postanowił poszukać sprzymierzeńców gdzie indziej. Na taką właśnie okazję czekał kuzyn naszego władcy, Karol X Gustaw, który z przyjemnością nawiązał kontakt z osobnikami pokroju Radziejowskiego. Szwedzki monarcha bardzo szybko skupił wokół siebie polską szlachtę i magnaterię, która w zamian za obietnice zysku gotowa była sprzymierzyć się z wrogiem. Co było dalej, pewnie już wiecie...

Narrator tej opowieści nie szczędzi czytelnikowi szczegółów. Zwraca uwagę na kwestie wątpliwej urody szwedzkiego władcy, niskie morale Jana Kazimierza i z reporterską dokładnością opisuje dosyć mało ekscytujące oblężenie Jasnej Góry, rozprawiając się tym samym z mitycznym obrazem wielkich walk toczonych podczas zmagań o zdobycie tej ostoi polskiej religijności. Mimo tak wielu informacji, Leśniewski dba o to, by czytelnik nie zagubił się podczas lektury i śledził kolejne fazy wojny w porządku chronologicznym. Dzięki temu, nawet liczne dygresje nie są w stanie rozproszyć naszej uwagi, a my sami stale jesteśmy w centrum tego historycznego konfliktu.

Wychowana w miłości do Andrzeja Kmicica postanowiłam zmierzyć się z mitami dzieciństwa i sięgnąć po pozycję opartą na licznych opracowaniach  historycznych,  która przybliży mi prawdziwe oblicze "potopu szwedzkiego". Nie sądziłam jednak, że lektura książki pt.: Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660 okaże się tak wielką przyjemnością. Świetnie poprowadzona narracja, opatrzona licznymi rycinami z epoki to nie lada gratka dla pasjonatów historii Polski, którym serdecznie polecam książkę autorstwa Sławomira Leśniewskiego.

AUTOR:
Sławomir Leśniewski
TYTUŁ:
Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
416



, , , , , ,

poniedziałek, 3 lipca 2017

Polsko-rosyjska miłość ["Moje wielkie ruskie wesele"-A. Mandes-Tarasov]

Tak kocha się tylko w filmach...

A jednak mylił się popularny zespół disco polo wyśpiewując refren swojego przeboju. Filmowa miłość może przydarzyć się każdemu, czego dowodem jest historia Anny, bohaterki zabawnej powieści, nie tylko dla kobiet, pt.: Moje wielkie ruskie wesele.

Anka, dziennikarka jednej z warszawskich gazet, przygotowuje się do zamążpójścia. Jak każda panna młoda, pragnie, by wszystko poszło zgodnie z planem i jak zawsze w takich przypadkach nic nie idzie po jej myśli. Może to zwyczajny zbieg okoliczności, a może rację miał Drewnowski, redakcyjny kolega Anki, który ślub z Rosjaninem skwitował słowami: "Tego się ojczyźnie nie robi!"? Nim jednak dowiemy się, czy mimo przeszkód dojdzie do ceremonii zaślubin Ani i Miszy, wrócimy za sprawą wspomnień naszej bohaterki do romantycznego Paryża, w którym wszystko się zaczęło...

Najpierw był staż w ramach Programme Copernic, potem pierwsze bliższe spotkanie z kulturą rosyjską za sprawą Miszy, który dzięki poezji Jesienina złamał nie jedno kobiece serce, a dopiero później pojawiła się miłość. Jeśli chcecie przekonać się, gdzie i kiedy nasza bohaterka poznała swego księcia z bajki, koniecznie sięgnijcie po książkę Anny Mandes-Tarasov pt.: Moje wielkie ruskie wesele.

Byłam ciekawa, jak wiele Anny jest w Ance. Czy rzeczywiście prawdziwa historia zainspirowała autorkę do wykreowania jej alter ego, które opowie czytelnikom o kulisach jej mariażu? Okazało się, że w życiu Anny Wiśniewskiej-Stroganov odnajdziemy wiele podobieństw do losów pisarki, co jeszcze bardziej zachęca do wnikliwej lektury. A jeśli dodamy do tego fakt, że w ramach cyklu Literatura do torebki ukazały się również dwie kolejne książki tej autorki, czyli Mój wielki francuski romans i Paryż-Warszawa-Moskwa z dzieckiem na ręku, to nie pozostaje nam nic innego, jak tylko śledzić losy Anki, by wraz z nią pokonywać odległości, przełamywać ludzkie stereotypy i zmierzać w stronę upragnionej miłości.

Jeszcze niedawno, podobnie jak bohaterka książki, przygotowywałam się do zamążpójścia. I choć mój ślub nie był międzynarodowym wydarzeniem, świetnie pamiętam, ile stresu kosztowało mnie dopracowanie każdego szczegółu. Z tym większą przyjemnością śledziłam perypetie Anki i jej ukochanego, wierząc w to, że ich historia zmierza do szczęśliwego zakończenia.

Moje wielkie ruskie wesele to pełna ciepła i humoru opowieść, która świetnie sprawdzi się w podróży, w trakcie plażowania, czy podczas popołudniowego odpoczynku w domowym zaciszu. Powieść o polsko-rosyjskiej miłości na francuskiej ziemi z pewnością przypadnie do gustu każdemu, kto wierzy, że prawdziwa miłość nie zna żadnych granic. 

AUTOR:
Anna Mandes-Tarasov
TYTUŁ:
Moje wielkie ruskie wesele
SERIA:
Literatura do torebki
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
288


, , , , , , , ,

środa, 3 maja 2017

Bogowie Wikingów ["Mitologia Nordycka"-Neil Gaiman]

Mimo upływu lat, książki Neila Gaimana nie tracą na popularności. Do znanych i lubianych należą z pewnością Amerykańscy bogowie Nigdziebądź. W ostatnim czasie, to jednak Mitologia Nordycka cieszy się największym zainteresowaniem odbiorców. A wszystko dzięki wznowieniu tej pozycji nakładem Wydawnictwa MAG, które postarało się o niesamowitą szatę graficzną, oddającą klimat zawartych w tym dziele treści.

Mitologia Nordycka w wydaniu Neila Gaimana to zbiór wybranych przez twórcę opowieści, które od dawna towarzyszą autorowi w jego pisarskiej drodze. Czerpiąc inspirację z Eddy prozaicznej i Eddy poetyckiej, Gaiman na nowo opowiada nam historię Thora, Lokiego, Odyna, Frejra, Frei i wielu innych mitycznych postaci, które został utrwalone w dziełach literackich. Dzięki tym opowieściom, poznamy hierarchię panującą u nordyckich bogów, przekonamy się jak powstał świat i jego mieszkańcy oraz poznamy losy każdego z wyżej wymienionych bóstw. Czas spędzony w tak doborowym towarzystwie z pewnością nie pójdzie na marne, a lektura Mitologii Nordyckiej być może zachęci czytelników do dalszego zgłębiania wiedzy na temat mitycznych początków Skandynawów.

Neil Gaiman bardzo powoli wprowadza nas w mityczny świat skandynawskich wierzeń. Najpierw prezentuje czytelnikom sylwetki "najważniejszych graczy", czyli bohaterów zebranych opowieści. Potem odtwarza ich narodziny, by wreszcie przedstawić nam bogów w działaniu. Widzimy tu Thora, który wykorzystuje swój młot, by wymierzać sprawiedliwość, Freję, która nie zamierza zostać żoną władcy ogrów, czy Odyna, który lituje się nad potępionym przez wszystkich Lokim. Ich zachowania, tak bliskie a zarazem tak odległe ludziom, stanowią łącznik pomiędzy światem realnym i wyobrażonym, budząc niemałe zainteresowanie odbiorców.

Spośród wszystkich bogów utrwalonych w Mitologii Nordyckiej, jeden tylko wyróżnia się swoją perfidią, chytrością i przebiegłością. To Loki, który mimo wielu godnych potępienia czynów, niemal od pierwszych chwil wzbudza sympatię u czytelników. Nasz bohater potrafi wcielić się, w co tylko zechce, umie oszukiwać innych bogów i zawsze osiąga to, czego zechce. Ma przy tym niesamowite poczucie humoru, którym potrafi zjednać sobie nawet największych przeciwników. O jego przygodach większość z nas mogłaby czytać w nieskończoność.

Losy Lokiego i jego kompanów opowiedziane przez Neila Gaimana to prawdziwa perełka, którą powinni posiadać nie tylko fani twórczości autora, ale wszyscy miłośnicy mitologii nordyckiej. Znakomita narracja obfitująca we wspaniałe opowieści to rozrywka najwyższych lotów, którą warto sobie zaserwować niezależnie od wieku. Z tego właśnie powodu, gorąco polecam Wam Mitologię Nordycką, a sama rozpoczynam poszukiwania kolejnych, równie interesujących pozycji o wierzeniach ludzi Północy.


AUTOR:
Neil Gaiman
TYTUŁ ORYGINALNY:
Norse Mythology
TYTUŁ POLSKI:
Mitologia Nordycka
TŁUMACZENIE:
Paulina Braiter
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
240


, , , , , , , , , , ,

niedziela, 2 kwietnia 2017

Bard stolicy jak żywy! ["Grzesiuk. Król życia"- Bartosz Janiszewski]

Najpierw w moim domu pojawiły się warszawskie piosenki (choć wcale nie pochodzę z Warszawy), które w wykonaniu mojego taty brzmiały równie barwnie, co w oryginale. Musiały minąć długie lata, bym jako studentka polonistyki po raz pierwszy zetknęła się z książkami Grzesiuka. Odtąd, wespół z tatą zaczytywaliśmy się w tej wyjątkowo oryginalnej trylogii barda stolicy, rozpoczynając czytelniczą przygodę od Boso, ale w ostrogach, poprzez Pięć lat kacetu, a kończąc wraz z ostatnimi stronami Na marginesie życia. Ostatnia książka Grzesiuka stała się nam szczególnie bliska. Kiedy trafiła do naszego domu, mój tata, podobnie jak autor powieści, cierpiał na nieuleczalną chorobę płuc. Od tego czasu minęło kilka lat, a ja, w głębi serca mam nadal żywe wspomnienie o Stanisławie Grzesiuku, dlatego z niecierpliwością czekałam na jego literacką biografię i po jej lekturze jestem pewna, że to jedna z najlepszych książek 2017 roku i najlepsza biografia jaką kiedykolwiek czytałam.


Życiorys człowieka, który dzięki swojemu bandżo potrafił oczarować tłumy, urzekła Bartosza Janiszewskiego, dziennikarza i scenarzystę, który bez trudu mógłby z losów Stanisława Grzesiuka uczynić scenariusz filmu sensacyjnego. Zamiast tego, autor postanowił krok po kroku odtworzyć koleje życia "Kozaka" i zbudować jego literacki pomnik, który dopełni przerwany przez chorobę dorobek pisarski i muzyczny Stanisława Grzesiuka.

Historia Staszka, na przekór, zaczyna się od końca. Ta ostatnia niedziela w szpitalu przy Płockiej, jak z piosenki Mieczysława Fogga, nieuchronnie prowadzi Grzesiuka do "wysiadki", a on, stający okoniem wobec śmierci, nawet w ostatniej minucie życia robi na opak, umiera na siedząco. Udowadnia tym samym, że był prawdziwym "królem życia", człowiekiem, który traktował śmierć jak słabszego przeciwnika.

"Skarżyć nie wolno, odegrać się wolno"

Choć sam bohater wielokrotnie wygrał pojedynek ze śmiercią, nie o śmierci jest ta biografia, a o życiu. O radości, z jaką Grzesiuk szedł przez życie, o tym, że wódeczki nie wolno pić "na smutno", że za każdą przykrość można się "odegrać" i że wprost "nie masz cwaniaka nad Warszawiaka". Chociaż Staszek wcale nie urodził się w stolicy, to dzięki niemu znamy uliczną historię tego miasta.

Nie sposób patrzeć na życie Staszka w izolacji od jego ukochanych Sielc, dlatego narrator, świetnie zorientowany w topografii Warszawy, oprowadza nas po stołecznych ulicach i popularnych knajpach, w których często bywali chłopcy z ferajny. Dzięki tej książce, Stanisław Grzesiuk na kilka godzin "wraca do żywych" i znów urzeka nas swoim poczuciem humoru, pewnością siebie i pędem życia, który fundował sobie każdego dnia. A nam, czytelnikom, chcącym za nim nadążyć, pozostaje jedynie wertowanie stron tej wspaniałej biografii pióra Bartosza Janiszewskiego.

Spodziewałam się, że książka Grzesiuk. Król życia będzie rzetelną biografią piewcy stolicy. Nie sądziłam jednak, że od pierwszej strony podbije moje serce, zarówno pod względem formalnym, jak i merytorycznym. Odpowiednio dostosowana czcionka, liczne fotografie z rodzinnych albumów tytułowego bohatera i wspaniała okładka ze śpiewającym Staszkiem, od razu zwróciły moją uwagę. A gdy po odczytaniu kilku zdań okazało się, że wraz z kolegami Grzesiuka stoję przy jego szpitalnym łóżku, już wiedziałam, że w tym towarzystwie spędzę kilka godzin. Teraz, po przeczytaniu całej historii, mogę z czystym sercem powiedzieć: to były najlepsze godziny w moim czytelniczym życiu. Wszystkim, którzy rozważają zakup tej książki, powiem jedno słowo: WARTO.

Są takie biografie, przy których nie sposób obyć się bez muzyki. Historia Grzesiuka wprost domaga się akompaniamentu, dlatego podczas jej lektury natkniemy się na fragmenty Syna ulicy, Komu dzwonią, Teraz jest wojna, czy Piekutoszczak, Feluś i ja, pozostałe utwory z repertuaru tytułowego bohatera, odnajdziecie bez trudu w czeluściach internetu. Wszystkich, którzy nie znają Rum Helki, U Bronki w Stawach, czy Balu na Gnojnej, zachęcam, by spędzili miłe popołudnie w towarzystwie piosenek chłopaka z ferajny i poczuli klimat rodem z przedwojennych przedmieść Warszawy.




AUTOR:
Bartosz Janiszewski
TYTUŁ:
Grzesiuk. Król życia
WYDAWNICTWO:
Prószyński i S-ka
LICZBA STRON:
448


, , , , , ,

wtorek, 28 marca 2017

Kobiety w nauce ["Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat"- R. Swaby]

Nie tylko Maria Skłodowska-Curie...


Ostatnie miesiące należą do kobiet. To o nich mówi się w mediach, to o nich piszę się książki. Po latach milczenia, nadszedł czas, byśmy poznali godny podziwu dorobek naukowy płci pięknej. Porzućmy mylne wyobrażenie, że jedyną wybitną kobietą w nauce była Maria Skłodowska-Curie. Oto przed Wami biografie aż 52 dwóch pań, które miały nieoceniony wkład w rozwój naukowo-techniczny. Jesteście ciekawi, co takiego wymyśliły te kobiety, że Rachel Swaby poświęciła im książkę? Przekonajcie się sami!

Viriginia Apgar, która stworzyła używaną do dziś skalę oceny stanu zdrowia noworodków, Jane Wright - pionierka chemioterapii, Jeanne Villepreux-Power "matka akwarystyki", Anne McLaren - prekursorka badań nad zapłodnieniem metodą "in vitro", Inge Lehmann, która odkryła jądro Ziemi, Maria Gaetana Agnesi - autorka pierwszego podręcznika do matematyki napisanego przez kobietę, Ada Lovelace, córka Byrona i pierwsza kobieta programistka, Sofja Wasiljewna Kowalewska - pierwsza Europejka z doktoratem w dziedzinie matematyki, Mary Cartwright - autorka teorii chaosu, czy Ruth Benerito, odkrywczyni "nie gniotącej" się bawełny, to tylko niektóre spośród bohaterek książki Rachel Swaby. Aby ułatwić czytelnikom orientację w dokonaniach przedstawianych pań, autorka stworzyła 7 rozdziałów, takich jak: medycyna, biologia i nauka o środowisku, genetyka i rozwój, fizyka, Ziemia i gwiazdy, matematyka i technologia oraz wynalazczość, gdzie przeczytacie o pracy naukowej tych i wielu innych kobiet mających ważny wkład w rozwój nauki.

Wśród wszystkich pań, których sylwetki przedstawiono w tej książce, najwięcej jest kobiet pochodzenia żydowskiego. Ich narodowość i sytuacja polityczna w I połowie XX wieku z pewnością nie ułatwiała pracy naukowo-badawczej. Mimo tego, Tilly Edinger, Salome Gluecksohn Waelsch, Rita Levi-Montalcini, Lise Meitner i wiele innych Żydówek nie przerwało swoich badań i dzięki temu aktywnie przyczyniło się do rozwoju wielu gałęzi nauki. W gronie 52 pań z książki Rachel Swaby, nie znajdziemy zbyt wiele polskich akcentów. Jedyną badaczką związaną z Polską przez osobę swojej matki jest tu Irene Joliot-Curie, wybitna chemiczka i kontynuatorka dzieła Marii. Niemek i Amerykanek parających się nauką mamy za to w tej książce pod dostatkiem. Podczas jej lektury wprost trudno nie zauważyć, że to właśnie w tych dwóch krajach stały rozwój nauki miał niemal od zawsze kolosalne znaczenie. 

Jako wielka miłośniczka biografii, a przede wszystkim jako kobieta stale związana z nauką, wysoko oceniam książkę Rachel Swaby pt.: Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat. Dzięki tej pozycji, poznałam dokonania tak wielu wspaniałych pań, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia. Ponadto, obiecałam sobie, że w wolnych chwilach posłużę się bogatą bibliografią zamieszczoną w końcowej części tej książki, by zgłębić losy kobiet w nauce na przestrzeni ostatnich trzech stuleci. Być może, w trakcie czytania, poznam biografie tych pań, którym nie udało się znaleźć wśród 52 wybranych przedstawicielek płci pięknej uwiecznionych na kartach książki Rachel Swaby.

Wszystkich zainteresowanych tą pozycją, zachęcam do zakupu książki Rachel Swaby, a tych nie do końca do niej przekonanych, odsyłam do artykułu, który prezentuje sylwetki kilku bohaterek przedstawianej przeze mnie książki. Znajdziecie go tutaj: http://kobieta.onet.pl/kobiety-ktorych-odkrycia-zmienily-swiat/980mzbd

Przeczytajcie, naprawdę warto!



AUTOR:
Rachel Swaby
TYTUŁ ORYGINALNY:
HEADSTRONG 52: Women Who Changed Science and the World
TYTUŁ POLSKI:
Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat
PRZEKŁAD:
Krzysztof Kurek
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
312


, , , , , ,

sobota, 25 marca 2017

Miłość i przyjaźń w czasie wojny ["Hotel Angleterre"-Marie Bennet]

Georg i Kerstin są nowożeńcami. Dopiero zaczynają wspólne życie, a swój czas dzielą między pracę i urządzanie nowego mieszkania. Niestety, ta sielanka nie trwa długo. Zostaje przerwana w styczniu 1940 roku, kiedy młody małżonek dostaje wezwanie do służby wojskowej, by jak na prawego obywatela Szwecji przystało, strzec jej wschodniej granicy, przed ewentualnym atakiem radzieckim z terenów Finlandii. Brzmi znajomo? Wydaje się Wam, że setki razy czytaliście podobne książki? Potwierdzam, tak Wam się tylko WYDAJE. Hotel Angleterre, to zupełnie inna, piekielnie interesująca historia, która przyciąga jak magnes, przenosi czytelników w czasie i przestrzeni, a do tego ani na moment nie pozwala na nudę. Ja już dałam się oczarować powieści Marie Bennett, teraz kolej na Was.

Po setkach książek z wojną w tle, nie oczekiwałam od Hotelu Angleterre niczego wyjątkowego. Nie dałam się zwieść rekomendacjom z okładki powieści, które często obiecują niemożliwe i zdradzają najciekawsze fragmenty książki. Możecie się tylko domyślić, jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy po kilkunastu minutach od rozpoczęcia lektury Hotelu Angleterre, zorientowałam się, że jestem w szwedzkim Svartnäset i obserwuję, jak główny bohater radzi sobie z mrozem i spartańskimi warunkami panującymi w tutejszym obozie wojskowym. Podążając śladami Georga, zupełnie zapomniałam o jego młodziutkiej żonie, dlatego kolejne rozdziały powieści były dla mnie prawdziwą niespodzianką.

W przeciwieństwie do Georga, Kerstin ani przez moment nie wzbudziła mojej sympatii. Zmienność jej uczuć i zachowanie podczas długotrwałej rozłąki z mężem, nie czynią z niej kobiety idealnej. Daleka od wizerunku wiernej żony, bohaterka niemal na naszych oczach walczy ze swoimi uczuciami i szuka kogoś, w kim mogłaby mieć oparcie w tych trudnych dla niej i dla świata chwilach. Czytelnik ma wrażenie, że sama Kerstin nie spodziewa się relacji, w której za moment się znajdzie. W chwili, gdy ona myśli o swoim szczęściu, jej mąż zmaga się z cierpieniem fizycznymi i psychicznym, przeżywa rozpacz po stracie bliskich kolegów i poznaje najgorsze cechy ludzkiej osobowości...

II wojna światowa widziana z perspektywy Szwedów, bohaterów z kraju neutralnego wobec tego konfliktu, może wzbudzić zainteresowanie wśród miłośników historii tego burzliwego okresu w dziejach ludzkości. Tych, którzy właśnie dla wątków historycznych chcieliby sięgnąć po powieść Marie Bennett przestrzegam, że nie są one najmocniejszą stroną Hotelu Angleterre. Książka ma za to wiele innych, stricte powieściowych zalet. 

Niewątpliwą zaletą Hotelu Angleterre jest sposób prowadzenia narracji. Trzy perspektywy narracyjne w trzech częściach powieści to strzał w dziesiątkę. Po historii opowiedzianej przez Georga, swój głos ma jego żona, ale dopiero narracja trzecioosobowa doprowadza tę historię do długo oczekiwanego zakończenia. Dzięki temu, fabuła ani przez chwilę nie nuży, a wręcz przeciwnie, zachęca do nie rozstawania się z książką na dłużej niż kilka minut. 

Trudno powiedzieć, która część tej powieści jest najlepsza. Obozowe wspomnienia Georga przeczytałam niemal jednym tchem. Zapiski Kerstin wzbudziły we mnie wiele sprzecznych ze sobą emocji, a zakończenie, choć przewidywalne, zrobiło na mnie duże wrażenie. Hotel Angleterre jest znakomity od początku do końca i zasługuje na wszelkie możliwe pochwały. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, zachęcam każdego do przeczytania tej wspaniałej powieści, której piękno tkwi w prostocie i emocjach, którymi zapisano niemal każdą jej kartę. 

Kilka dni po lekturze Hotelu Angleterre zaczęłam rozglądać się za innymi powieściami znanych szwedzkich twórców. Może książka Marie Bennett to dopiero zapowiedź mojej dłuższej znajomości z literaturą skandynawską? Czas pokaże, a póki co, z niecierpliwością czekam na kolejne, równie imponujące powieści autorki tak wspaniałego debiutu.

PS. Nie chcę rozwiązywać zagadki związanej z tytułem książki. Wytrwali czytelnicy z pewnością przekroczą próg hotelu Angleterre i będą świadkami tego, co zaszło w tym luksusowym miejscu. 


AUTOR:
Marie Bennett
TYTUŁ:
Hotel Angleterre
PRZEKŁAD:
Dominika Górecka
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
608



, , , , ,

niedziela, 19 marca 2017

Oświęcim-Auschwitz-Oszpicin ["Oszpicyn"- K.A. Zajas]

Do tej pory o Oświęcimiu pisali najczęściej historycy, którzy idąc śladem wstrząsającej historii miejscowego obozu koncentracyjnego, odtwarzali losy tego pozornie spokojnego i malowniczego miasteczka. Krzysztof A. Zajas ani przez chwilę nie chciał dołączyć do grona rekonstruktorów przeszłości tego miejsca. Postanowił za to wykorzystać historię Oświęcimia, by stworzyć fabułę, która łączy w sobie elementy horroru i kryminału. Tak powstał Oszpicyn, czyli opowieść oparta na niewidzialnej więzi między przeszłością a współczesnością, która doprowadziła do wielu tragedii.

Krzysztof A. Zajas, autor słynnej "trylogii grobiańskiej": Ludzie w nienawiściMroczny krągZ otchłani, tym razem postawił sobie za cel osadzenie akcji powieści w mieście, które stanowi niemal idealny krajobraz do rozwoju wątków kryminalnych. Trzeba przyznać, że pisarz znakomicie wykorzystał potencjał tego miejsca i nie przesadził w doborze proporcji między historią a horrorem. Czy jednak rzeczywiście Oszpicyn jest tak bliski prozie Stevena Kinga? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam miłośnikom prozy tego amerykańskiego autora.


1994r.
Niemal pół wieku po zakończeniu II wojny światowej, w Oświęcimiu dochodzi do serii niewyjaśnionych zdarzeń, którą rozpoczyna tajemnicze znalezisko. Młody dziennikarz "Głosu Oszpicyna" postanawia sprawdzić, czy ów skarb to złoto zakopane przez ofiary Holocaustu. Rozpoczynając swoje dziennikarskie śledztwo, Wojciech Jaromin, niemal na własne życzenie, staje się świadkiem kolejnych tragicznych epizodów i zanim orientuje się, co tak naprawdę dosięga najmłodszych mieszkańców Oświęcimia, historia nabiera rozmachu, a on sam gubi się gdzieś na granicy jawy i snu. 

Co pięć lat historia się powtarza, a w Oszpicynie dochodzi do następnych tragedii. A skoro o tragediach mowa, nie może w tym mieście zabraknąć również Wojtka, który obiecywał sobie omijać Oświęcim szerokim łukiem. Mimo tych deklaracji, Wojciech stale szuka śladów przeszłości i łączy losy oświęcimskich Żydów z aktualnymi mieszkańcami Oszpicyna. Dokąd zaprowadzi go ta droga i czy napotka na niej jakieś trudności? O tym właśnie opowie Wam główny bohater tej powieści.

Nie polubiłam Wojtka, mimo jego determinacji w dążeniu do rozwikłania zagadki oszpicyńskich dzieci. Być może wpływ miały na to jego przygody miłosne, a może po prostu zbyt często zachowywał się jak medium, które stale otrzymuje wiadomości od swojego dziadka Abrahama Zylbersztajna. Bez reszty pochłonęła mnie za to historia dzieci żydowskich, które zamiast obiecanej szansy na uratowanie od zagłady, otrzymały niespodziewany strzał w plecy. Ten świetnie poprowadzony wątek z przeszłości w połączeniu ze współczesnym śledztwem daje imponującą fabułę, której nie sposób się oprzeć. Nic dziwnego, że spędziłam kilka wieczorów na lekturze opowieści o szóstce małych oświęcimian i żydowskich dzieci skazanych na tragiczny los. Co więcej, czuję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tymi małymi bohaterami. Ich losy to prawdziwy majstersztyk, którego nie powstydziłby się żaden twórca powieści historycznych.

Zachwycona wątkami z przeszłości, z niecierpliwością będę czekała na kolejne pozycje Krzysztofa A. Zajasa, w których, mam nadzieję znaleźć równie interesujące epizody.


AUTOR:
Krzysztof A. Zajas
TYTUŁ:
Oszpicyn
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
560


, , , , , , ,

niedziela, 12 marca 2017

Magia u wikingów ["Moce wikingów"-W. Duczko]

Od kilku lat historia Skandynawów cieszy się dużym zainteresowaniem nie tylko historyków, ale również fanów seriali. Dzięki produkcji pt.: Vikings  miliony widzów po raz pierwszy zetknęły się z odległą przeszłością Normanów i zaczęły samodzielnie zgłębiać losy przodków dzisiejszych Szwedów, Norwegów, czy Duńczyków. Do tego celu znakomicie nadaje się książka pt.: Moce wikingów. Światy i zaświaty wczesnośredniowiecznych Skandynawów autorstwa Władysława Duczki, która otwiera przed czytelnikami magiczny świat normańskich wierzeń i obrządków religijnych.

Władysław Duczko, z wykształcenia archeolog, od wielu lat prowadzący prace wykopaliskowe na terenie Szwecji, napisał książkę o charakterze popularnonaukowym, w której przedstawia efekty swoich dotychczasowych badań archeologicznych. W oparciu o interpretacje elementów stanowiących zawartość licznych grobów normańskich, autor rekonstruuje  życie religijne i społeczne wczesnośredniowiecznych Skandynawów przedstawiając ich stosunek do magii i przedmiotów z nią związanych.

FIBULA PRAWDĘ CI POWIE

W epoce wikingów (której początek datowany jest przez autora na VIII stulecie) niemal każdy aspekt życia był u Normanów związany z obszarami magii i religii. Panujący wówczas politeizm dawał podstawy do szczególnego kultu bogów i otaczania się przedmiotami o mistycznym charakterze. Informacje te potwierdzają znaleziska z grobowców kobiet i mężczyzn, którzy we wczesnym średniowieczu zamieszkiwali tereny Skandynawii. W kolejnych rozdziałach Mocy wikingów, Władysław Duczko ze szczegółami przedstawia najciekawsze znaleziska grobowe, dokonując rozległego opisu tych przedmiotów, który ułatwia wyjaśnienie ich znaczenia dla ówczesnych Skandynawów. Wyjątkowo interesujące są tu opisy bogato zdobionych fibul, znalezionych przy szczątkach kobiet, które informują nas nie tylko o panującej wówczas modzie, ale również stanowią exemplum wiary w magiczną moc normańskich przedmiotów.

FALLUS W KAMIENIU I NA BIŻUTERII

Im bardziej zagłębiamy się w lekturze Mocy wikingów, tym więcej wątków absorbuje naszą uwagę. Nie da się ukryć, że największe zainteresowanie wzbudzają kwestie związane z płodnością i wszechobecnymi wizerunkami fallusa, którymi otaczali się wikingowie. Przekonanie o tym, że posiadanie przedmiotów z fallicznymi zdobieniami zapewnia pomyślność podczas zapłodnienia może dziś wzbudzać niemałe zdziwienie, jednak dla bohaterów tej książki był to oczywisty wyraz próśb o przychylność bogini Frei w rozmnażaniu się i wydawaniu na świat (zwłaszcza męskiego) potomstwa.

Porządek chronologiczny, interesująca tematyka, dbałość o szczegóły i ilustrowanie wszystkich opisywanych znalezisk to zdecydowanie największe zalety Mocy wikingów. Mimo tak wielu pozytywów, pewne elementy mogą przeszkadzać czytelnikowi w spokojnej lekturze pierwszego tomu opowieści o świecie wczesnośredniowiecznych Skandynawów. Są to przede wszystkim liczne odwołania do drugiego tomu tego cyklu (a często nawet zapowiedzi zawartych tam treści), które rozpraszają naszą uwagę i niemal obligują nas do jego przeczytania. Myślę, że odbiorcy zainteresowani przedstawionymi zagadnieniami nie potrzebują tego typu wskazówek, by sięgnąć po inne publikacje tego autora. Do tego, jak na pozycję o charakterze popularnonaukowym przystało, Duczko zupełnie niepotrzebnie rozwija pewne wątki (jak początki islamu), które powinny być powszechnie znane każdemu czytelnikowi, niezależnie od wykształcenia. Te niewielkie zastrzeżenia nie wpływają jednak na mój pozytywny odbiór Mocy wikingów. Być może to właśnie dzięki tej książce zacznę analizować naukowe publikacje na temat ludów Północy i poznam bliżej historię i obyczaje wczesnośredniowiecznych Normanów.


AUTOR:
Władysław Duczko
TYTUŁ:
Moce wikingów. Światy i zaświaty średniowiecznych Skandynawów. Tom 1.
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
352



, , , , , , , ,

piątek, 10 marca 2017

Pamięci matek wybitnych Polaków ["Matki wielkich Polaków"-B.Wachowicz]

Im więcej książek historycznych czytam, tym częściej zauważam, jak niewiele w historii mówi się o kobietach. Marginalizowanie ich roli w dziejach zdecydowanie zaburza obraz minionych epok, dlatego tak cenne są dla mnie pozycje, w których głównymi bohaterkami są właśnie one. Niebywale trudnego zadania odtworzenia biografii matek słynnych Polaków podjęła się Barbara Wachowicz, a jej trud i zaangażowanie doprowadziły do wydania obszernej pozycji pt.: Matki wielkich Polaków, przedstawiającej czytelnikom sylwetki 10 wspaniałych kobiet, które urodziły i wychowały naszych wybitnych rodaków.

Żyły w różnych okresach historycznych, pochodziły ze środowisk o różnym statusie społecznym, do tego różniły się wykształceniem i doświadczeniami życiowymi. A jednak o wiele więcej je łączyło niż dzieliło. Wszystkie były Polkami, nieodrodnymi córkami swojej ojczyzny. Każda z nich wychowana w duchu patriotyzmu i miłości do ziemi, powiła syna, któremu od chwili narodzin wpajała podobne wartości. Dzięki trosce tych kobiet, często zapomnianych przez biografów, nasz kraj może poszczycić się wybitnymi rodakami, których życie, twórczość i postawa moralna są dziś znane i cenione na całym świecie. Barbara Wachowicz odtworzyła życiorysy tych wspaniałych kobiet i tak powstały Matki wielkich Polaków, znakomita pozycja dla wszystkich fanów biografii.

Godne uwagi są działania, jakie Barbara Wachowicz poczyniła, by móc napisać tę książkę. Ze szczątkowych informacji źródłowych na temat swoich bohaterek i wielu podróży do miejsc, w których żyły, autorce udało się w różnym stopniu odtworzyć i przedstawić ich losy. Z tego względu, Matki wielkich Polaków to cenny wkład w opowieści o naszych wybitnych rodakach. Dzięki tej książce mamy okazję spojrzeć na nich raz jeszcze z zupełnie innej perspektywy i poznać genezę wielu zdarzeń, które miały miejsce w życiu m.in. Stefana Żeromskiego, Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida, Fryderyka Chopina, Jana Kasprowicza, Henryka Sienkiewicza, czy Tadeusza Kościuszki.

Wielką zaletą tego zbioru jest fakt, że każda ze spisanych przez autorkę biografii może tworzyć samodzielną całość. Dzięki zachowaniu porządku chronologicznego, my, czytelnicy stale przenosimy się w czasie. Swoją podróż zaczynamy na zamku w Olesku, gdzie towarzyszymy Teofili z Daniłłowiczów Sobieskiej, przy porodzie jej syna, naszego późniejszego władcy, a kończymy w zrujnowanej przez walki powstańcze Warszawie. Tam Stefania z Zieleńczyków Baczyńska cierpi po stracie Kamila, jej ukochanego syna. Biografia ostatniej bohaterki tej książki, to jedna z najbardziej wzruszających opowieści w całym zbiorze. Wyjątkowa relacja między matką a jej uzdolnionym literacko synem jest znakomitym podsumowaniem wszystkich poprzedzających ją historii i pozostaje w pamięci jeszcze długo po przeczytaniu tej książki.

Biografii Matek wielkich Polaków nie sposób oceniać. Nie ma skali, w której moglibyśmy zmierzyć ich poświęcenie względem swych dzieci, trud włożony w wychowanie i ukształtowanie naszych rodzimych patriotów. Daleka od jakiejkolwiek oceny, Barbara Wachowicz, dzięki swojej najnowszej książce pozwala nam przywrócić pamięć o kobietach, dla których do tej pory nie było zbyt wiele miejsca w historii. Z tego właśnie powodu, uważam, że Matki wielki Polaków to pozycja dla każdego, kto chce poznać przeszłość naszego kraju, od pokoleń zamieszkałego przez wspaniałe kobiety.



AUTOR:
Barbara Wachowicz
TYTUŁ:
Matki wielkich Polaków
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
656


, , , , , , , , ,

sobota, 25 lutego 2017

Rzeź wołyńska na kartach powieści ["Wołyń. Bez litości"-Piotr Tymiński]

Niech żyje Samostijna Ukraina!

Na fali popularności wielkiej produkcji filmowej Wojciecha Smarzowskiego pt.: Wołyń, do literatury powrócił wątek rzezi wołyńskiej z roku 1943. W ostatnim czasie ukazało się wiele pozycji, które w różny sposób poruszają ten tragiczny epizod w stosunkach polsko-ukraińskich. Książka Piotra Tymińskiego pt.: Wołyń. Bez litości to znakomita powieść historyczna oparta na wydarzeniach, które odcisnęły piętno na naszych relacjach z narodem ukraińskim. Nim jednak znajdziemy się w samym sercu tego konfliktu, przyjrzyjmy się postaci głównego bohatera naszej opowieści.

Staszek Morowski z bronią w ręku przedostaje się przez gęste błota. Jego ciało powoli odmawia mu posłuszeństwa, a wspomnienia minionego wieczoru rozdzierają serce. Jeszcze kilkanaście godzin temu siedział przy stole ze swoimi bliskimi konsumując postną kolację, a teraz osamotniony marzy tylko o tym, by zemścić się na sąsiadach z okolicy, którzy niespodziewanie zaatakowali jego dom. Nasz bohater nie rozumie jeszcze, skąd w Ukraińcach ta nienawiść do Polaków, ale wie, że jest gotów do walki w obronie własnej i swoich rodaków. Stąd już niedaleko do partyzantki i bezpośrednich starć z niedawnymi sąsiadami. Historia nabiera tempa, a my, czytelnicy, idziemy krok w krok za polską gromadą dzielnych i zaprawionych w boju mężczyzn. Chociaż po obu stronach konfliktu trup ściele się gęsto, mamy nadzieję, że kolejne starcie zbrojne przybliży nas do zwycięstwa. O tym, czy ta historia rzeczywiście zmierza do szczęśliwego zakończenia, przekonajcie się sami!

Podczas lektury powieści Wołyń. Bez litości nie sposób się nudzić. Bohaterowie tej historii są w ciągłym ruchu i trzeba nie lada skupienia, aby za nimi nadążyć. Dzięki tej dynamice, czytelnik ma okazję nie tylko poczuć się tak, jak gdyby sam był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, ale również poznać bliżej geografię dzisiejszej Ukrainy. Ta literacka podróż to zdecydowanie największa zaleta książki Piotra Tymińskiego.

W równie interesujący sposób przedstawione zostały skomplikowane relacje polsko-ukraińskie, ukraińsko-niemieckie i niemiecko-polskie na terenie okupowanego Wołynia. W tym narodowościowym kotle trudno stwierdzić, kto jest wrogiem, a komu można zaufać. Jeśli do tego dodamy jawną nienawiść Ukraińców wobec polskich sąsiadów i odwieczną rywalizację podsycaną przekonaniem o niesprawiedliwości społecznej, to otrzymamy wyjątkowo cenną historię, nad którą warto się pochylić, zwłaszcza, że echa przeszłości po dziś dzień pokutują w stereotypach dotyczących obu stron tego historycznego konfliktu.

Jako miłośniczka powieści historycznych z wielką przyjemnością przeniosłam się na kilka godzin do minionego stulecia, by móc poznać tereny dzisiejszej Ukrainy, a przede wszystkim wspierać głównego bohatera w jego walce o przetrwanie i wyrównanie rachunków z UPA. Zakończenie tej historii było dla mnie największą nagrodą za wytężoną uwagę i wierne wspieranie działań naszych rodaków. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do mrożących krew w żyłach przygód przedstawionych na kartach tej książki, do lektury, której gorąco Was zachęcam.




AUTOR:
Piotr Tymiński
TYTUŁ:
Wołyń. Bez litości
WYDAWNICTWO:
Novae Res
LICZBA STRON:
488
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


, , , , , , ,

wtorek, 21 lutego 2017

Marianna, Mańka, matka, żona, kochanka ["Jeden wieczór w Paradise"-Magdalena Majcher]

Mańka miała wszystko: wymarzoną pracę, dwoje wspaniałych dzieci i męża, z którym mogłaby obchodzić kryształową rocznicę ślubu. A jednak czegoś w tej pozornie spójnej całości zabrakło. Proza życia spowodowała, że naszej bohaterce coraz trudniej było mierzyć się z rzeczywistością, a bunt jej nastoletniej córki i odrzucenie ze strony męża przelały czarę goryczy. Marianna postanowiła zrobić coś tylko "dla siebie". To postanowienie doprowadziło ją wprost do Paradise, tytułowego klubu, w którym postawiła wszystko na jedną kartę. Jak potoczyły się jej dalsze losy? Przekonacie się w trakcie lektury debiutanckiej powieści Magdaleny Majcher pt.: Jeden wieczór w Paradise.

Ważną rolę w opowieści o losach Mańki odgrywają przypadkowe wydarzenia. Najpierw niespodziewana kolizja samochodowa, potem wieczór Paradise, a na deser mały, ledwie wyczuwalny guzek na piersi naszej bohaterki. Wspomniane wątki to punkty zwrotne w życiu Marianny, które obligują ją do szeroko pojętych zmian. Tylko czy uda jej się z dnia na dzień zmienić cały swój dotychczasowy świat?

Podczas lektury przygód Marianny stale towarzyszyło mi pytanie: co by było gdyby? W mojej głowie powstawały alternatywne epizody z życia głównej bohaterki, które jeszcze bardziej zachęcały mnie do śledzenia losów Mańki i jej bliskich. Jeden wieczór w Paradise zaabsorbował mnie do tego stopnia, że spędziłam całe popołudnie u boku naszej nauczycielki, jej przyjaciółki Natalii i tajemniczego Konrada Morawskiego, który z pewnością skradnie serce wielu czytelniczek. Godziny spędzone w tym powieściowym świecie były dla mnie prawdziwą czytelniczą przyjemnością.

Z reguły unikam powieści o kobietach i dla kobiet, za to z wielką ciekawością obserwuję debiuty młodych twórców, którzy stawiają pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Wśród ich opublikowanych pierwocin, szukam książek, które traktują o współczesnych problemach społecznych, przez co na dłużej zapadają w pamięć i pobudzają czytelników do refleksji. Taki jest Jeden wieczór w Paradise. Typowa historia znudzonej codzienną powtarzalnością kobiety to jedynie przyczynek do ogólnej refleksji nad kondycją współczesnych trzydziestolatek i ich świadomością własnego ciała. Magdalena Majcher poprzez swoją książkę chce zwrócić nam uwagę na to, że powinniśmy stale dbać o siebie, a za sprawą jednego z epizodów w życiu głównej bohaterki, zachęca kobiety do regularnego badania piersi. Jej debiut to nie tylko przyjemna, ale również bardzo pouczająca lektura, którą serdecznie polecam kobietom w każdym wieku. 

Wszystkich zainteresowanych samą Magdaleną Majcher, odsyłam do bloga książkowego prowadzonego przez autorkę:  przeglad-czytelniczy.blogspot.com, dzięki któremu możecie poznać naszą debiutantkę od nieco innej, choć nadal pisarskiej strony.


AUTOR:
Magdalena Majcher
TYTUŁ:
Jeden wieczór w Paradise
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
288


, , , , ,