środa, 22 sierpnia 2012

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie...

AUTOR:
Neil Gaiman
TYTUŁ ORYGINALNY:
Neverwhere
TYTUŁ POLSKI:
Nigdziebądź
WYDAWNICTWO:
Nowa Proza
LICZBA STRON:
320


Moja krótka przygoda z twórczością Neila Gaimana rozpoczęła się niespełna rok temu. Zobligowana zostałam wówczas do przeczytania Koraliny, co odbiło się poważnym echem na mojej psychice. Przygody małej dziewczynki wcale nie były interesujące. Były mroczne i straszne. Wprost nie mogłam uwierzyć, że książką tą zachwycają się dzieci na całym świecie. Po lekturze Koraliny podjęłam próbę przeczytania Gwiezdnego pyłu. Na daremnie próbowałam przebrnąć przez kolejne strony. Historia z każdą stroną nudziła mnie coraz bardziej. Nie poddałam się jednak i z wielkim trudem dobrnęłam do jej końca. Powiedziałam sobie wówczas, że więcej nie poddam się już czarowi Gaimana. Ponieważ jednak kobieta zmienną jest, postanowiłam spróbować raz jeszcze. Trzecią próbą była historia napisana jako scenariusz współczesnego serialu telewizyjnego. Nigdziebądź przyciągnęła mnie nietuzinkową okładką i wstępem napisanym przez samego Andrzeja Sapkowskiego. Przekonana, że nasz literat „zna się na rzeczy”, nie mogłam się już dłużej opierać tej książce.

Tym razem Gaiman zaserwował czytelnikowi historię Richarda Olivera Mayhewa, zwanego przez znajomych Dickiem. Mężczyzna prowadzi spokojne życie dzieląc swój czas pomiędzy pracę i bardzo wymagającą narzeczoną Jessicę. Tego wieczora, w którym rozpoczyna się akcja powieści, Jessica ma spotkanie biznesowe ze swoim wpływowym szefem. Chce pojawić się na nim z narzeczonym. W drodze do restauracji, Richard zauważa coś niepokojącego. Na ulicy, w kałuży krwi i błota leżała dziewczynka. Nasz bohater odruchowo zdecydował się na udzielenie pomocy. Nie miał wówczas pojęcia, jak tragiczny w skutkach będzie ten wykonany przez niego gest.

Okazuję się, że znaleziona przez Dicka dziewczyna ma na imię Drzwi i przybyła z innego świata, do którego nie potrafi wrócić. W dodatku ściga ją dwóch morderców, którzy już raz próbowali pozbawić tę małą bohaterkę życia. Richard chwilowo udziela dziewczynce schronienia i obiecuje, że pomoże jej odnaleźć markiza de Carabasa. Tylko on może bowiem zaprowadzić bohaterkę do jej domu w Londynie Pod.

Dziwna sprawa z tym Londynem? No tak, powinnam od tego zacząć. Istnieję Londyn Nad i Pod. W tym pierwszym mieszkają zwykli Brytyjczycy, w drugim – wyrzutki społeczeństwa, ludzie, którzy dosłownie i w przenośni są nikim. Dwa światy i dwie rzeczywistości, w których żyją nasi bohaterowie są od lat nie do połączenia. Tę żelazną zasadę łamie jednak Richard, w chwili, gdy postanawia pomóc pannie Drzwi. Dziewczynka odnajduje poszukiwanego mężczyznę i powraca do Londynu Pod. Wydawać by się mogło, że pora na happy end? Richardowi też się tak wydawało. Dopiero następny poranek uświadomił go, że to dopiero początek historii.

Z dnia na dzień Richard stał się nikim. Przestał być zauważany i rozpoznawany przez ludzi.  W dodatku jego mieszkanie zostało wystawione na sprzedaż. Mężczyzna wiedział czyja to sprawka. Postanowił ponownie odnaleźć małą Drzwi i odzyskać swoją tożsamość. Czy mu się udało?  Tego dowiecie się sami.

Moje trzecie podejście do pisarstwa Gaimana  okazało się „strzałem w dziesiątkę”. Historia na poły rzeczywista, na poły fantastyczna nie odstraszała tak bardzo jak poprzednie powieści tego pana. Różnorodne kreacje bohaterów spowodowały, że historię przyswoiłam w niezwykłym (jak na ten gatunek) tempie. Szczególną sympatią obdarzyłam Croupa i Vandemara, czyli dwóch wspomnianych morderców. Mimo swojego fachu, ten duet jest naprawdę rozbrajający. Ich wygląd i brak spostrzegawczości zapewnił na mojej twarzy wiele uśmiechu. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem było samo zakończenie historii Richarda. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i podejrzewam, że u Was te ostatnie zdania powieści również wzbudzą zdumienie.

Nigdziebądź to książka godna polecenia ludziom w każdym wieku. Gaiman jak zawodowy przewodnik zaprasza nas wszystkich do Londynu Pod – tajemniczego świata, którego nie znamy. Z chirurgiczną precyzją konstruuje w tej innej rzeczywistości nić fabularną i otwiera przed czytelnikiem drzwi do wyobraźni.  A to wszystko za sprawą zaledwie kilkusetstronicowej pozycji. Nie dajcie się już dłużej przekonywać i zacznijcie swoją przygodę z Neilem Gaimanem właśnie od Nigdziebądź. Być może wtedy łatwiej będzie Wam przyswoić inne powieści tego autora. 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:








21 komentarzy:

  1. Croup i Vandemar są świetni :]
    Zaś cała książka, użyjmy mojego ulubionego słowa, przeciętna ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsza od tych, które "próbowałam" czytać, ale z własnej woli już nie skuszę się na kolejną książkę Gaimana. ;)

      Usuń
  2. A ja tam miło wspominam książki Gaimana, również te, które tak Cię odstraszyły ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam chętkę na Koralinę, ale może zacznę od tej książki poznawać twórczość tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzy mi się posiadanie tej książki w swoim zbiorze ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Raz czytam, że warto, innym razem, że niekoniecznie. Chyba będę musiała w końcu sama sprawdzić, jak to z ta książką jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten Londyn Pod kojarzy mi się nieco z Peronem 9 i 3/4 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że pan Gaiman wyprzedził pomysłowością panią Rowling. ;)

      Usuń
  7. Widzę, że przypadła Ci ta pozycja do gustu tak jak mnie. Do trzech razy sztuka? ;) U mnie to było pierwsze spotkanie z tym autorem. Książkę darzę pewnym sentymentem, więc leży sobie na półeczce ładnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię Gaimana, ale nie w nadmiarze:-) Ostatnio kupiłam sobie "The Graveyard book" i skuszę się w oryginale, a co mi tam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna książka. Czytałam ją nie tak dawno i byłam pod wrażeniem:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z samym autorem nie miałam bliższego kontaktu, ale ta konkretna książka bardzo mnie interesuje i zamierzam ją w najbliższym czasie kupić, jednak zapewne nim przebiję się przez otaczającą mnie ilość egzemplarzy recenzenckich - miną całe wieki, nim po nią sięgnę ;/
    Dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny u mnie :)
    Pozdrawiam Gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba nie dla mnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze z tym autorem styczności. Byłam blisko, bo wypożyczyłam "Amerykańskich bogów", ale jakoś nie mogłam się zmobilizować, żeby przeczytać...
    Może kiedyś mi się uda, bo sporo pozytywnych recenzji czytałam, na temat twórczości tego pana ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wcześniej jakoś nie byłam przekonana, ale Twoja recenzja to zmieniła:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tego autora, ale nie jestem pewna czy to moja tematyka. Jeszcze pomyślę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj czeka już u mnie na półce i tak sobie myślę, że już niedługo będę mogła porównać z Tobą wrażenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. W Gaimanie zakochałam się od momentu przeczytania "Koraliny". :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka raczej nie w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nie znam autora, planuję zacząc od tego tytułu, córka podziela Twoje zdanie o dwóch pierwszych pozycjach, więc nawet nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super blog !
    Zapraszamy do siebie ;)
    Dodałyśmy się do obserwatorów i liczymy na to samo.
    http://olcie323.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń