niedziela, 2 września 2012

Poligon życiowych doświadczeń

AUTOR:
Henryk Derus
TYTUŁ:
Poligon
WYDAWNICTWO:
Novae Res
LICZBA STRON:
150


Dziś zapraszam Państwa do Badziejowic - krainy samogonem i mózgotrzepem płynącej, w której swoją codzienną egzystencję wiedzie czterech nietypowych kawalerów. Alfabeta, Chrypa, Kinol i Kędzierzawy są bohaterami debiutanckiej powieści Henryka Derusa o iście wojskowym tytule Poligon. To właśnie dzięki nim poznacie blaski i cienie wiejskiego życia. Jesteście gotowi na dużą dawkę śmiechu? No to zaczynamy!


Badziejowice to jedno z tych miejsc, w których czas zatrzymał się na szalonych, acz ubogich latach PRL-u. Wiecznie żywą pamiątką po latach polsko-radzieckiej przyjaźni jest sklep wielobranżowy, w którym prym wiedzie wątpliwej już młodości - pani Kazia. Oprócz tego handlowego przybytku we wsi pozostało również po czasach komuny powszechne pijaństwo. Niemal każdy osobnik płci męskiej pomieszkujący w tej wymownej miejscowości z przyjemnością "zagląda do kieliszka". Nie dziwi więc fakt, że naszych czterech czołowych bohaterów to alkoholicy z krwi i kości. Przedstawmy pokrótce ich biografię, by zrozumieć, dlaczego każdego dnia wspólnie topią oni swoje smutki przy pomocy napojów wyskokowych.

Czesio Kuciapa to pierwszy kawaler, którego prezentuje nam narrator Poligonu. Chłopak od młodych lat przeznaczony przez ojca do uprawy roli, nie miał okazji poznać zalet i wad systemu edukacji, a jego osobistym sukcesem była umiejętność podpisania się imieniem i nazwiskiem na urzędowych dokumentach. Wcześnie osierocony stał się pośmiewiskiem całej wsi, która mianowała go Alfabetą. Do tej biednej badziejowickiej duszyczki bardzo szybko dołącza Antoni Pomietlarz - syn grabarza, który nie odziedziczył zawodowej smykałki po ojcu. Po śmierci rodziców Antka można częściej spotkać pod sklepem pani Kazi niż we własnym gospodarstwie. Jego chrapliwy głos wielokrotnie był powodem do żartu miejscowych pijaczków i przyczynił się do powstania pseudonimu Chrypa. Do tej pary życiowych ofiar dodać należy jeszcze Alfreda Pindaka vel Kędzierzawy, u którego włosów na głowie nie uświadczysz i Anatola Ciemięgę vel Kinol, którego znakiem szczególnym jest kartoflany nos. Ta czwórka badziejowiczan widziana najczęściej na ławce pod sklepem pani Kazi, przenosi się z czasem na tytułowy Poligon, gdzie przeżywają różnego typu alkoholowe perypetie. Jesteście ciekawi, co może przydarzyć się naszym bohaterom? W takim razie poświęćcie kilka godzin na lekturę tej krótkiej, a zarazem genialnej powieści!

Przyznam, że wybrałam debiutancką książkę Henryka Derusa głównie ze względu na jej okładkę autorstwa Przemysława Ławniczaka. Cztery kolorowe butelki po napojach wysokoprocentowych postawione na ławce wydają się proste, a zarazem niezwykle interesujące. Stoją koślawe jak życiorysy bohaterów Poligonu. Każdy z nich jest inną butelką, a jednak łączy ich beznadziejna egzystencja i alkoholowy nałóg. Trzeba jednak dodać, że nie tylko okładka tej książki jest bardzo przemyślana. Historia chłopców z Badziejowic wprost rzuca czytelnika na kolana. Tym doświadczonym przez los bohaterom ciągle zdarzają się komiczne przygody, które wywołują u odbiorców salwy śmiechu. Godziny spędzone przez tych "czterech wspaniałych" na miejscowej łące za sklepem nazwanej Poligonem, pozostaną na długo w Waszej czytelniczej pamięci. Dodatkową atrakcją tej książki jest indywidualny język naszych wiejskich bohaterów, który czyni ich prawdziwymi literackimi celebrytami. To nic, że jeden sepleni, drugi nie wie, co to zdanie podrzędnie złożone, a dwóch pozostałych nie stroni od przekleństw. Razem tworzą tak wybuchową mieszankę, że nie sposób powstrzymać śmiechu.

Książka ma jednak jeden poważny minus, który należy wytknąć debiutującemu twórcy. Poligon jest po prostu zbyt krótki. Kolejne, zabawne przygody naszych literackich ciamajd nieuchronnie zbliżają do końca tej powieści, a nam pozostaje tylko mieć nadzieję, że autor dopisze ciąg dalszy perypetii Alfabety, Chrypy, Kędzierzawego i Kinola. Mam nadzieję, że na dalsze losy tych panów nie będziemy musieli zbyt długo czekać. Ze swojej strony dodam tylko, że Poligon to lektura dla czytelnika w każdym wieku. Nawet moi rodzice byli zachwyceni tymi nietuzinkowymi mieszkańcami Badziejowic.

Gorąco polecam!


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:



16 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja, nie mniej niż ta książka. Ja bym tego Ciemięgę nazwał kicholem, ale widocznie autorś musiał to specjalnie przekręcić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mignęła mi gdzieś ta książka i również zaintrygowała mnie ze względu na fantastyczną okładkę. Co do samej treści wydaje się być interesująca - początek recenzji zalatywał mi zresztą jakimś mglistym (pewnie pijackim) zarysem najpopularniejszego w Polsce bimbrownika, Jakuba Wędrowycza.

    A podchodząc do tematu od drugiej, tej sztywniejszej strony (choć wcale nie mam na myśli kostnicy), można by rzec, że takie humorystyczne, zabawne, anegdotyczne przedstawienie alkoholowych kłopotów głównych bohaterów może problem alkoholizmu dewaluować, odbierać mu wartość i znaczenie, a przecież jest to problem ogromny, którego brzemię wieś ciągle musi dźwigać i tak dalej, itepe, itede.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trzeba alkoholizm potępić. PICIE ALKOHOLU JEST ZŁE! Wystarczy? ;)

      Usuń
  4. Brzmi bardzo w moim guście. A okładka świetna. Muszę się za nią rozejrzeć. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie dla mnie ta książka. Tematyka i forma zupełnie do mnie nie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto wie, kto wie. Takiej książki nie miałam w łapkach, więc może kiedyś? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Debiut nowego polskiego autora i to jeszcze tak udany - dodaję tę książkę do mojej wciąż rozrastającej się listy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie.;) No i ta okładka - ma w sobie to coś. Wprowadza fajny klimacik.;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałem. Książka zaskakuje trafnością obserwacji. Bawi i jednocześnie daje do myślenia. Pomysł na książkę odmienny od innych mi znanych. Uważam, że świetny debiut. Myślę, że warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym się pośmiała przy takiej książce:) Może być ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń