czwartek, 28 marca 2013

Życie codzienne w kraju komunistycznym

AUTOR:
Leopold Tyrmand
TYTUŁ:
Cywilizacja komunizmu
WYDAWNICTWO:
MG
LICZBA STRON:
272



Jako reprezentantka pokolenia transformacji ustrojowej, czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej znam jedynie z dwóch źródeł: nostalgicznych opowieści moich rodziców i szeroko pojętej literatury. Fascynuje mnie wszystko, co związane z odległymi już czasami siermiężnego socjalizmu i następującej po nim "odwilży". W poznaniu tych dziesięcioleci, na które przypadła młodość moich rodziców, szczególnie pomaga mi literatura piękna. Andrzej Brycht, Marek Hłasko, Marek Nowakowski, czy Leopold Tyrmand to tylko kilka nazwisk z całej elity literackiej PRL, która na kartach swych dzieł utrwaliła najbardziej wyrazisty obraz polskiej rzeczywistości lat komunizmu. Najlepszym przykładem książki, która znakomicie opowiada o życiu w PRL jest wznowiona niedawno nakładem Wydawnictwa MG, książka Leopolda Tyrmanda pt.:  Cywilizacja komunizmu.

Ten książkowy poradnik został napisany przez Leopolda Tyrmanda (który przeżył komunizm na własnej skórze) dla czytelników amerykańskich, czyli ludzi, którzy znali komunizm jedynie z zabawnych anegdot opowiadanych im przez przybywających do USA emigrantów. Wydanie tej książki w Ameryce okazało się jednak nie lada wyzwaniem. Kolejni wydawcy odrzucali pamflet Tyrmanda, utrudniając mu publikację tego znakomitego dzieła. Na szczęście Cywilizacja komunizmu doczekała się w końcu swojego miejsca na amerykańskim rynku literackim, podczas gdy w Polsce przyszło na nią czekać jeszcze kilkadziesiąt lat. Dziś, w XXI wieku, kiedy w Polsce żyje całe mnóstwo młodych ludzi, którzy nie mają zbyt wielkiego pojęcia o komunizmie, książka Tyrmanda ponownie zyskuje na wartości. Ba, staję się nawet lekturą obowiązkową dla każdego młodego człowieka.

Zanim zabierzecie się jednak do czytania Cywilizacji komunizmu, musicie przygotować się na sposób, w jaki prowadzona jest narracja tej książki. Stanowi ona bowiem połączenie poradnika i pamfletu. Narrator niemal przez cały czas zwraca się do odbiorcy sugerując mu, jak powinien zachować się w pewnych sytuacjach lub jak musi intepretować wydarzenia, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć w kraju komunistycznym. W ramach zachęty do tej lektury przedstawię Wam krótki przykład tego, co znajdziecie wewnątrz tej książki. Będzie to jednak wyłącznie swobodna konstrukcja myśli, które Tyrmand zawarł na kartach Cywilizacji komunizmu. Jesteście gotowi? No to zaczynamy!

Słynna maszynka do mielenia mięsa popularna w czasach PRL
Jeśli zamierzasz (lub też nie zamierzałeś, ale nie masz na to wpływu) urodzić się w kraju komunistycznym, to przyjdź na świat w rodzinie robotniczej. W owym państwie tylko taka rodzina zapewni Ci odpowiednie "luksusy". Kiedy jednak będziesz znajdował się na oddziale położniczym, radzę Ci uważać na personel, bo w szpitalu (jak z resztą w każdym państwowym zakładzie) pracują ludzie zmęczeni, roztargnieni i czekający z utęsknieniem na "fajrant". Jeśli uda Ci się przeżyć kilka dni we wspomnianej placówce, to dalej pójdzie już z górki. Rozwiniesz się niczym kwiat socjalistycznego systemu, bawiąc się z rówieśnikami w plan 5-letni zamiast w tradycyjny sklep (po cóż w sklep, skoro na półkach pusto?). Bądź jednak grzecznym dzieckiem, bo na niegrzecznych czyha za rogiem Amerykanin! A gdy dorośniesz, pójdziesz do szkoły, w której dowiesz się, że "schody wynalazł Iwan Schodow, Amerykę odkrył Krzysztof Timofiejewicz Kolumbow, a elektryczność niejaki Beniamin Franklinenko"[1]. Zapowiada się ciekawie? I tak zaiste będzie, bo życie w kraju komunistycznym to nie lada przygoda!

Gdyby nie Cywilizacja komunizmu, z pewnością nie dowiedziałabym się, dlaczego pasta do zębów w PRL nie myła zębów, jak posługiwano się pocztą i telefonem, co oznaczały niektóre napisy w miejscach publicznych, czym jest inicjatywa prywatna i dlaczego nie istniała w kraju komunistycznym, jak kupować w pustych sklepach i wielu, wielu innych nowinek rodem z minionego okresu. Ta pouczająca lektura porusza niemal wszystkie sfery życia ludzkiego i opisuje los człowieczy od narodzin aż do śmierci w kraju, gdzie w instytucjach publicznych wiszą dumne portrety Józefa Stalina. 

Niewątpliwą zaletą Cywilizacji komunizmu jest właśnie jej prześmiewczy charakter. Tyrmand obnaża bowiem przed czytelnikiem największe absurdy opisywanej rzeczywistości i robi to w sposób tak zabawny, że podczas czytania tej książki uśmiech niemal nie znika z naszych twarzy. Szkoda tylko, że to, co podczas lektury tej książki wydawało się czytelnikom amerykańskim zupełnie nieprawdopodobne, było normą dla obywateli Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. 

Z braku dostawy świeżego asortymentu słownictwa, w dniu dzisiejszym zamykam więc tę recenzję i zapraszam do kolejnego zakupu informacji w najbliższym czasie. A Cywilizację komunizmu oczywiście POLECAM!



[1] L. Tyrmand: Cywilizacja komunizmu. Kraków 2013, s. 28.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości:





25 komentarzy:

  1. Muszę się w końcu zapoznać z prozą Tyrmanda, bo wiele dobrego już słyszałam na temat jego książek. Ta też wydaje się być bardzo interesującą pozycją, tym bardziej, że dotyczy ciekawego okresu w dziejach Polski, okresu, którego tak jak Ty sama nie pamiętam, ale bardzo lubię o nim czytać czy oglądać filmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasy komunizmu pamiętam, jak przez mgłę, więc nie czuje jakiegoś wielkiego sentymentu do tego okresu, ale mój tata wręcz przeciwnie. Stale wspomina komunizm, gdzie jedzenie kupowało się na kartki zaś półki sklepowe świeciły pustkami, dlatego jemu polecę ową pozycje. Zapewne będzie bardzo zadowolony.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mnie się styl Twojej recenzji i jako dziecko przemian nie mogłabym nie zapoznać się z tą książką, ponieważ Tyrmand jest dowodem na to, że opisywanie PRL-u ma w sobie też światełko w tunelu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem w trakcie czytania tej książki, także powiem tylko tyle, że mam nadzieję, że spodoba mi się równie bardzo jak Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jeszcze taką prlowską maszynkę, moja babcia zawzięcie jej używa;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam żadnego sentymentu do czasów PRL-u (chociaż się wtedy urodziłam) i raczej staram się omijać książki, które je opisują i których akcja osadzona jest właśnie w tym okresie. Ale przyznaję, że zaintrygowałaś mnie. I to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję głód wiedzy o czasach PRL. Ale nie wiedzy historycznej, tylko właśnie takiej zwyczajnej, dotyczącej codziennego życia ludzi w tamtym czasie. Chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Skrzat: W moim domu też gości, bo podobno jest niezawodna. ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Czeka u mnie w książkowej poczekalni. Komunizm ma to do siebie, że łatwo się śmiać z życia codziennego. Sama mam kilka anegdotek z tego okresu, mimo że byłam wtedy dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, może kiedyś i ja się nią zachwycę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze nic tego autora i coraz bardziej żałuję. Udało Ci się mnie zachęcić do powyższej pozycji. Dziękuję! Na pewno wezmę pod uwagę jego książki przy wizycie w księgarni lub bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, tak, tak! Książka sprawia wrażenie wprost niezwykłej, a jako, że ja o komunizm ledwie, ledwie zahaczyłem, to tym bardziej chciałbym ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tego autora, ale od dłuższego czasu mam to w planach, tak więc pewnie wkrótce sięgnę po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też znam komunizm tylko z opowieści starszych czy lekcji historii w liceum i to chyba nam książki tego typu są najbardziej potrzebne. "Cywilizację..." właśnie czytam (jestem na fragmencie z pastą do zębów, o której zresztą wspominasz :)) i bardzo podoba mi się sposób, w jaki Tyrmand zdecydował się przedstawić ten okres - zresztą jak to on. Jego książki zawsze wciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że jak najbardziej powinnam to przeczytać. Wiedzę trzeba ciągle uzupełniać, a o czasach komunistycznych nadal wiem za mało. Do tego ten prześmiewczy ton...;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trafiłam juz na jednym blogu na recenzję tej książki. Tyrmanda znam z powieści "Zły", która urzekła mnie nie tylko złożoną fabułą, ale też pięknymi opisami Warszawy lat 50. W wolnym czasie bardzo chętnie sięgnę po "Cywilizację komunizmu", bo wydaje mi się, że to publikacja godna uwagi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyróżniłam Cię w blogowej zabawie ;)
    http://miqaisonfire.wordpress.com/2013/03/30/306-wyczekiwany-multi-maxi-stosik-15/

    Wesołych Świąt Wielkanocnych!

    OdpowiedzUsuń
  18. Z autentycznej rozmowy córki z ojcem: - Tato jak to nie było nic za komuny w sklepach?
    - No nic nie było, sam ocet na półkach...
    - Jak to sam ocet! W "Auchan"?!

    Ja jeszcze co nieco pamiętam z tych czasów, wiem też z opowiadań rodziców co oznaczała "prywatna inicjatywa" (człowiek z takową był wrogiem ustroju). Książki Tyrmanda bardzo lubię, więc to pozycja dla mnie. Świetna recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  19. W domu mam dwie książki tego autora, ponieważ moja mama jest jego fanką. Muszę w końcu po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z chęcią bym się o tym czegoś dowiedziała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy dałabym radę uporac sie z ta narracją? :|

    OdpowiedzUsuń
  22. Tyrmand bije moją nieudolną próbkę narracyjną na głowę, więc myślę, że to nie byłby problem. ;)

    OdpowiedzUsuń