poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Między rzeczywistością a fikcją

AUTOR:
Lucius Shepard
TYTUŁ ORYGINALNY:
A Handbook of American Prayer. Louisiana Breakdown. Viator
TYTUŁ POLSKI:
Modlitewnik Amerykański. Luizjański blues. Viator.
PRZEKŁAD:
Wojciech Szypuła
SERIA:
Uczta Wyobraźni
WYDAWNICTWO:
MAG
LICZBA STRON:
560


Nazwisko Luciusa Sheparda znają niemal wszyscy fani literatury z gatunków science fiction i fantasy. Mimo tak wielkiej popularności tego autora, polski czytelnik miał niewiele okazji, by poznać jego twórczość. Na całe szczęście Wydawnictwo MAG po raz kolejny pokusiło się o wydanie książki Sheparda. Tym razem wybór padł na trzy mikropowieści: Modlitewnik Amerykański. Luizjański blues. Viator, które nie przez przypadek trafiły to jednego zbioru. O czym traktują te wyjątkowo cenione przez krytyków utwory? O wierze, sensie życia, przemijaniu i nieustannym dążeniu człowieka do zaspokajania swoich pragnień.

Pierwszy utwór zamieszczony w nowej pozycji z serii Uczta Wyobraźni, nie przez przypadek nosi tytuł Modlitewnik Amerykański. Pod taką bowiem nazwą ukazała się przełomowa dla całego świata książka spisana ręką naszego bohatera, Wardlina Stuarta. Co ciekawe, mężczyzna spisał swoje dzieło w więzieniu, podczas odsiadywania 10-letniego wyroku za zabójstwo z premedytacją. Za kratami to Wardlin staje się ofiarą innego więźnia i cudem uchodzi z życiem, co zachęca go do modlitwy. Nie zamierza on jednak modlić się do Boga ze znanej na religii. Wręcz przeciwnie, postanawia stworzyć własny modłostyl, za pomocą którego osiągnie to, czego pragnie. Do kogo kieruje swe modły? Otóż do wymyślonego przez siebie Władcy Samotności. I może nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że, gdy jego życie zacznie się powoli układać, pojawi się w nim pewien mężczyzna, do złudzenia przypominający zmaterializowaną wersję wykreowanego boga. 

Modlitewnik Amerykański odkrywa przed czytelnikiem sekrety manipulacji i ujawnia mechanizmy, które kierują zachowaniami społecznymi, czego najlepszym dowodem jest niezwykła wręcz popularność dzieła Wardlina. Samozwańczy Mesjasz nie jest jednak sam w świecie, w którym każdy chciałby jak najmniejszym kosztem osiągnąć zbawienie. Dlatego też nasz bohater musi stale walczyć z konkurencyjnymi specjalistami w tej dziedzinie i udowadniać, że to jego modłostyl zasługuje na uznanie. I choć historia ta pozornie zmierza do przewidzianego przez nas zakończenia, to jej autor potrafi nas nieźle zaskoczyć. W jaki sposób? Musicie przekonać się sami.

Drugą równie ciekawą, choć nieco mniej dopracowaną mikropowieścią z prezentowanego zbioru jest Luizjański blues, który zabiera czytelników do maleńkiej mieściny o nazwie Grail. Przybywamy tu wraz z głównym bohaterem - Jackiem Mustainem w przeddzień nocy świętojańskiej, która w tych okolicach obchodzona jest w dość nietypowy sposób. Nim jednak udamy się na kultywowaną od dziesięcioleci ceremonię koronacji Królowej Nocy Letniej, czyli wybranki Dobrego Szarego Człowieka, musimy poznać Violę opętaną przez Marsha,  nieuczciwych funkcjonariuszy miejscowej policji i mroczną historię, którą skrywa ta niepozorna okolica. Tym razem jednak opowieść wcale nie zmierza do szczęśliwego zakończenia, a czytelnik może się tylko cieszyć, że trzy przedstawione przez autora doby, w których toczy się akcja utworu, to jedynie literacka fikcja.

I wreszcie docieramy do Viatora, który moim zdaniem jest najlepszą mikropowieścią tego zbioru. Opowiada bowiem o grupie pięciu Skandynawów, ludzi marginesu, do których chyba po raz pierwszy w życiu uśmiecha się los. Dostają bowiem pracę na wraku Viatora, frachtowca który przed laty osiadł na mieliźnie i został przeznaczony do rozbiórki. Szef naszych bohaterów, Jochanan Lunde oficjalnie chce, by panowie zajęli się demontażem statku. Czy to jednak prawdziwy cel ich wyprawy? Oczywiście, że nie. Viator kryje w sobie pewną tajemnicę, która sprawia, że załoga bardzo szybko zaczyna się dziwnie zachowywać. Czy statek jest opętany przez demony? A może w jego wraku ktoś jeszcze mieszka? Ta przerażająca historia ludzkiego szaleństwa jest zbyt straszna, by móc o niej napisać. Za to czyta się ją po prostu wyśmienicie.

Z wielką obawą podchodziłam do dzieł autorstwa Luciusa Sheparda i gdyby nie Dada (tak, po raz kolejny sugeruję się opiniami specjalisty w tych gatunkach), pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę tego zbioru. Na całe szczęście podjęłam wyzwanie, dzięki czemu miałam okazję przeczytać jedną z najlepszych książek tego roku. Mój zachwyt nad stylem autora nie miał końca. Shepard to człowiek, który za pomocą kilku zdań potrafi nie tylko stworzyć rozległą charakterystykę swych bohaterów, ale również wyczarować intrygującą fabułę osadzoną w niepozornej okolice. Jego zamiłowanie do małomiasteczkowych klimatów i wyostrzony zmysł obserwacji, czynią z tych mikropowieści literaturę najwyższych lotów. I choć w utworach miejscami kipi od erotyzmu, a dialogi niektórych bohaterów są mocno okraszone wulgaryzmami, to zbiór ten jest lekturą obowiązkową nie tylko dla fanów s-f i fantasy, ale również dla miłośników literatury z przesłaniem. Elementów fantastycznych nie było tu ani za dużo ani za mało. Shepard znakomicie potrafi dostosować proporcje, dzięki czemu mamy wrażenie egzystowania gdzieś pomiędzy rzeczywistością a magią, światem ludzi i istot nadprzyrodzonych. 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do lektury zbioru tego amerykańskiego autora. Jeśli inne jego dzieła są tak dobre jak te utwory, to koniecznie muszę je przeczytać. Jestem przekonana, że na twórczości tego pisarza się nie zawiodę.

Ps. 30 sierpnia 2013r. Lucius Shepard odwiedzi Polskę. Autor będzie gościem  ogólnopolskiego konwentu miłośników fantastyki POLCON 2013, na którym odbędzie szereg spotkań z czytelnikami. 

24 komentarze:

  1. Cóż za miły poniedziałek! Człowiek wstaje zmarnowany - jak to w poniedziałek - a tu od rana pochwały, no czy można wyobrazić sobie lepszy początek dnia? (W zasadzie można, ale ciii...).

    Cieszę się, że lektura nie była dla Ciebie drogą przez mękę, bo czułbym się osobiście winny za każde wymęczone zdanie - toteż tym bardziej jestem zadowolony, że pisanie Sheparda Ci się spodobało :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże by mogła nie przypaść mi go gustu lektura polecona przez mego mistrza?! :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku myślałam, że to pozycja nie dla mnie, a tu proszę - zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to nie sądziłam, że mogłaby mi się spodobać, a jednak zmieniłam zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Proza Sheparda przypadła mi do gustu już przy okazji lektury Smoka Griaule'a, więc i tej pozycji nie mogę sobie darować!
    Malutka, gapko moja, skrobnij mi swój adres na maila, wygrałaś w moim konkursie :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie miłe niespodzianki. :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Może się skuszę, aczkolwiek ta książka nie jest moim priorytetem. Może kiedyś będę mieć na nią większą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm. Jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz slysze o tworczości tego autora i jestem zainteresowana ! Musze koniecznie przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z reguły nie czytam tego gatunku, ale zawsze można spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, jak tego dokonałaś, ale właśnie przekonałaś mnie do książki s-f :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A nie-fani mogą nie znać? Bo mnie się to właśnie przytrafiło. :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Mogą nie znać, choć autor zasługuje na uwagę. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Może być całkiem całkiem :)

    U mnie konkursik półroczny, zapraszam do wzięcia udziału :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Intrygująca książka. Umiesz zaciekawić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tym razem chyba się nie skuszę, ale raczej przez fakt, że mój stosik i tak już jest dość spory :) Nie wątpię, że książka jest godna uwagi :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny blog, z przyjemnością się czyta i zostaję z pewnością na dłużej ♥
    Obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zabrzmi to trochę buńczucznie, ale wydaje mi się, że Twoje początkowe obawy co do jakości lektury były bezpodstawne - w końcu ukazała się ona w serii Uczta Wyobraźni, a tam raczej nie trafiają przypadkowe książki :) A tak na poważnie, widzę, że zbiór jest naprawdę interesujący i warto wejść w jego posiadanie.

    P.S. Gratulacje z racji sukcesu w koszulkowym konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z Tobą w zupełności, gdyż wiem, że w tej serii wydaje się same perełki. Ja po prostu nie jestem zwolenniczką tego gatunku literackiego i stąd moje początkowe obawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydawnictwo Mag i ich Uczta Wyobraźni to dla mnie 100% trafiony wybór. Wcale się nie dziwię, że ta księga bardzo Ci się spodobała, sama mam ją w planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama nie wiem, nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ni jestem fanką takich książek ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Zbiorek mikropowieści... to coś zdecydowanie dla mnie. Przekonałaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń