piątek, 6 września 2013

One Love


Moja przygoda z muzyką reggae zaczęła się kilka lat temu. Jak każda fanka tego stylu muzycznego musiałam przejść etap fascynacji utworami prekursora i niekwestionowanego króla reggae, czyli Boba Marleya. I choć znam na pamięć One Love, czy No Woman, No Cry, to do tej pory nie miałam zbyt wielkiego pojęcia o życiu prywatnym ich twórcy. By nadrobić braki wiedzy, zabrałam się za lekturę najnowszej biografii Boba Marleya spisanej przez znanego, muzycznego dziennikarza, Chrisa Salewicza pt.: Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae. To właśnie dzięki tej książce poznałam prawdziwe oblicze człowieka, który od dziesięcioleci żyje w sercach wszystkich fanów stworzonej tej niosącej pokój muzyki.


Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że życie Nesty Roberta Marleya, znanego raczej jako "Bob" jest ściśle związane z Jamajką. Narodzony ze związku czarnoskórej kobiety i białego mężczyzny, chłopiec nie miał łatwego życia. Jako "mieszaniec" nie potrafił odnaleźć swojego miejsca w świecie. Bardzo szybko przekonał się jednak, że radość i spełnienie daje mu muzyka. Wyjątkowy talent i ciekawa barwa głosu uczyniły go jednym z najpopularniejszych Jamajczyków, zaś proponowany przez niego gatunek muzyczny, stopniowo zyskał uznanie na całym świecie. O kolejnych sukcesach zawodowych Boba z pierwszą kapelą o nazwie "The Wailers" i późniejszej karierze solowej przeczytacie w książce Salewicza. Jednak oprócz faktów ściśle związanych z narodzinami muzyki reggae na Jamajce i wkładem Marleya w szerzenie nowego stylu życia popularnego wśród Rastafari, znajdziemy w książce angielskiego dziennikarza również wiele informacji, które rzucają światło na codzienną egzystencję tego znanego Jamajczyka. Dzięki nim poznać możemy zawirowania uczuciowe Boba, jego stosunek do potomstwa i rodziny, a przede wszystkim zmagania, jakich podjął się, by walczyć z nieuleczalną chorobą.

Autor tej książki, wielki pasjonat muzyki reggae włożył serce w stworzenie rzetelnej biografii swojego idola. Było mu o tyle łatwiej, że miał okazję spotkać się z bohaterem swej książki i porównać jego prawdziwe oblicze z popularnym na całym świecie mitem króla reggae. Publikacja ta nie jest jednak klasyczną biografią tego niebywale popularnego człowieka. Przede wszystkim mamy w niej bowiem opowieść o losach politycznych Jamajki i sytuacji społecznej, która zapanowała na wyspie, po odzyskaniu przez nią niepodległości. Dzięki tym informacjom, jesteśmy w stanie zrozumieć przyczyny, dla których mieszkańcy Kingston pragnęli zmian w swoim życiu i z tak wielkim entuzjazmem przyjmowali nowy typ muzyki.

Biorąc do ręki książkę Salewicza nie spodziewałam się zbyt wiele. Podejrzewałam, że to kolejna publikacja przepełniona zdjęciami Boba z różnych koncertów, w której faktów z jego życia nie będzie zbyt wiele. Okazało się, że nie miałam racji. Niewielkie wkładki zdjęciowe, które znajdziemy w książce są tylko miłym dodatkiem do całego mnóstwa informacji, o których przeciętny fan muzyki reggae nie ma pojęcia. I chyba właśnie dlatego każdy wielbiciel głosu i talentu Boba Marleya powinien choć raz przeczytać tę biografię. Jest ona źródłem takich nowinek z życia króla reggae, których na próżno moglibyście szukać w Internecie. Jeśli więc naprawdę interesuje Was sylwetka tego wielkiego Jamajczyka, to nie ma chyba lepszej książki o nim, którą mogłabym Wam polecić. Na koniec mogę tylko dodać, że uznaję tę publikację za jedną z najlepszych w mojej muzycznej biblioteczce. Zainteresowani?

Było o muzyku, więc musi być też mój ulubiony utwór Boba Marleya. Miłego słuchania, a zachęconym czytania. ;)




AUTOR:
Chris Salewicz
TYTUŁ ORYGINALNY:
Bob Marley. The Untold Story
TYTUŁ POLSKI:
Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae
PRZEKŁAD:
Maciej "Magura" Góralski
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
368

PS. Moją chwilową nieobecność w tym miejscu sponsoruje początek roku szkolnego, a ściślej praktyki pedagogiczne z moimi kochanymi licealistami, których (jeśli to czytają) ściskam mocno! :)

19 komentarzy:

  1. Do Marleya i reggae mam taki w sumie nijaki stosunek :) Don't worry be happy to jedyna jego piosenka, którą znam. Raczej słucham mocniejszych i mniej zjaranych brzmień ;P

    P.S. O proszę praktyki :) A jaki przedmiot im wykładasz? A co do Targów, to jeśli tylko będę w Polsce, to na pewno się pojawię. Planuję sobie we wrześniu jechać na wakacje także nie wiem dokładnie kiedy najlepszy last minute cenowy mi się trafi :P Na pewno będzie to po 11.09. bo wtedy mój chłopak mam poprawkowy egz. A raczej pierwszy termin, bo to leń...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczę naszej kochanej nauki o przeszłości i każdy dzień jest dla mnie dużym wyzwaniem. :D Ja właśnie bardzo poważnie zastanawiam się nad wizytą w Spodku i jestem ciekawa, czy znajdzie się choć kilku blogerów z naszych okolic, którzy podzielą mój los. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Za reggae jakoś specjalnie nie przepadam, ale ksiązkę chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do książki mnie przekonałaś, jak zwykle, a na targi się wybieram:) Jeszcze nie wiem w który dzień, ale targi mnie interesują:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Reggae ma w sobie coś...wspaniałego. :) Bardzo lubię ten gatunek muzyki, choć nie słucham go zbyt namiętnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam! :) lubię reggae :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zachęciłaś mnie
    dodajemy do obserwowanych ? :)
    estiine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że muzyka reggae wcale mnie nie przekonuje. Ba! Ona mnie wręcz odstrasza. Zdecydowanie wolę inny rodzaj muzyki.
    Stąd też pewnie brak zainteresowania Marleyem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Reggae! :-) Oj przyjemna tematyka szczególnie gdy za oknem leje i leje... Co prawda fanką tego nurtu muzycznego nie jestem ale czasem mnie "najdzie" więc dobrze by było poznać tak znakomitego przedstawiciela :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka nadal przede mną. Czeka właśnie na swoją kolej i do końca tygodnia mam zamiar ją zacząć. Mam nadzieję, że też mi się tak spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ zazdroszczę Ci posiadania tej książki na półce! Z chęcią bym przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z reegae zaprzyjaźniłam się na początku studiów, bo miałam grupę, która słuchała tych klimatów. Mimo, że studia już dawno za mną, mam sentyment do tej muzyki i Boba, więc książkę jak najbardziej bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bob Marley to niemoje klimaty, więc odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bob Marley nie należy raczej do moich klimatów, ale jeżeli kiedyś przyjdzie mi ochota na biografie to postaram się sięgnąć. : D

    A tak przy okazji, zajrzałam tu i sobie myślę, skąd ja znam tego bloga? Cholera jasna, skąd ja go znam? I wtedy sobie uzmysłowiłam, że dawno dawno temu(tsa, w zeszłym roku i to nawet chyba pod koniec), nie wiem skąd, poszukując jakiejś książki do przeczytania wpadłam tu, a teraz kiedy dołączyłam do książkowej blogosfery moją głowę zaprzątały myśli, cóż to był za blog, dzięki któremu dowiedziałam się, że takie miejsca w sieci o tematyce książkowej w ogóle istnieją? Teraz mogę spać spokojnie... : )

    OdpowiedzUsuń
  15. hej, rozkręcam bloga i zależy mi na Waszych historiach, więc wejdź i sprawdz co to! najfajniej gdybyś zostawiła wiadomość, byłabym max wdzięczna ^^
    pozdrawiam!
    http://glupiesny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam wrażenie, że to książka wyłącznie dla fanów. Ktoś, nie rozumie fenomenu takiej muzyki, raczej nie będzie zaciekawiony. Ale to tylko moja opinia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gabi Wts. - bardzo mi miło, że mogłam się przyczynić do rozwijania Twojej książkowej pasji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli chodzi o reaggae to zatrzymałem się na Izraelu :) Boba kojarzę tylko jako ikonę i jakoś nie ciągnie mnie do jego twórczości. Może z biografią będzie inaczej :) Jeśli wpadnie mi w ręce, postaram się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń