wtorek, 29 października 2013

O czasie, którego nie ma


Życie Marcela Prousta było nierozerwalnie związane z historią jego ojczystego kraju. Narodziny wielkiego twórcy zbiegły się z wielką przegraną Francji w wojnie z Prusami i ogłoszeniem Trzeciej Republiki Francuskiej. Dzieciństwo, a także młodzieńcze lata pisarza przypadły zaś na słynny "fin de siècle". Nic zatem dziwnego, że w najwybitniejszym cyklu tego autora, opatrzonym tytułem W poszukiwaniu straconego czasu, wprost roi się od przemian ściśle związanych nie tylko z biografią Prousta, ale również z sytuacją społeczno-polityczną XIX-wiecznej Francji. Dziś, w 100 lat po pierwszym wydaniu wspomnianego cyklu, Wydawnictwo MG oddaje w ręce czytelników pierwszy tom tej quasi-autobiograficznej powieści pt.: W stronę Swanna, który otwiera przed nami tajemniczy świat stworzony niegdyś w wyobraźni autora. 


Każdy z nas ma w swym życiu momenty, w których powraca myślami do wspomnień z bliższej lub dalszej przeszłości. Czasem refleksje te prowokuje zupełnie błahe, z pozoru nic nie znaczące zdarzenie. Wtedy to nasz umysł przenosi się w odległe czasy, by jeszcze raz, na nowo przywołać i przeanalizować pewne wydarzenia. Nie inaczej postępuje Proust, zapraszając czytelnika do miejsc, które po latach stają przed oczami narratora opowieści. Określa on bliską mu niegdyś przestrzeń poprzez ciąg pewnego rodzaju skojarzeń, które stanowią niebywały skrót myślowy. Łóżko, w którym od pierwszych stron obserwujemy naszego, cierpiącego na bezsenność bohatera, mimowolnie przywołuje wspomnienie dziecięcych nocy w rodzinnym domu, te zaś prowokują obraz matki i pozostałych członków rodziny, a nawet bliskich sąsiadów, których losy w jakiś sposób przecinają się z losami narratora. A wszystko to stanowi zaledwie początek monumentalnego cyklu, który zajął Proustowi wiele lat życia.


M. Proust

Pomiędzy stronami pełnymi wspomnień kreślonych z ogromną precyzją, odnajdziemy wiele epizodów, których pierwowzory odnaleziono w prawdziwym życiu. Bezgraniczna miłość narratora do matki, skłonności homoseksualne przywoływanych bohaterów (stanowiące wówczas novum w literaturze), czy rozległe opisy rodzinnego domu, stały się literackim odzwierciedleniem doświadczeń z biografii samego pisarza. Do tego dodać należy jeszcze wyjątkową obrazowość, która sprawia, że czytelnik wraz z naszym bohaterem podąża za smakiem słynnej już magdalenki zanurzonej w filiżance herbaty...

Rację miał Sidney Schiff, który kilkadziesiąt lat temu uznał Marcela Prousta za jednego z największych geniuszy swojej epoki. Lata mijają, a badacze literatury nadal twierdzą, że to właśnie dzięki wyjątkowemu intelektowi autora, jego utwory możemy po dziś dzień nazywać arcydziełami. Pozostaje zatem pytanie, czym W stronę Swanna może zainteresować współczesnego czytelnika? W tym wypadku na usta ciśnie się tylko jedna odpowiedź: wszystkim. Pozornie nieciekawa fabuła, w najmniej oczekiwanym momencie przeradzająca się w zbiór wyjątkowo frapujących wydarzeń z życia tytułowego bohatera, cały szereg spojrzeń na relacje damsko-męskie i przemiany społeczne w XIX-wiecznej Francji, to tylko niektóre niepodważalne zalety tej książki. Pozostałe z pewnością odkryjecie sami. 

Jedno jest pewne: czasu, który Proust poświęcił na stworzenie swojego wielkiego cyklu, na pewno nie można nazwać czasem straconym! Każdy dzień, a raczej noc, którą autor poświęcił na doskonalenie swojego dzieła, spotęgowała jego doskonałość. Wszystkie słowa dezaprobaty, tak często wymierzane przeciw niemu przez pierwszych odbiorców powieści, tylko podniosły wartość literacką tych utworów. Dlatego też bez wątpienia mogę stwierdzić, że pierwszy tom W poszukiwaniu straconego czasu nadal czaruje czytelników i wprowadza do rzeczywistości, którą pragniemy poznać niemal tak dobrze, jak zna ją sam twórca. Czas i lektura kolejnych tomów pokaże, czy to naprawdę możliwe.


AUTOR:
Marcel Proust
TYTUŁ ORYGINALNY:
A la recherche du temps perdu
Du côté de chez Swann
TYTUŁ POLSKI:
W stronę Swanna
CYKL:
W poszukiwaniu straconego czasu
PRZEKŁAD:
Tadeusz Żeleński (Boy)
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
480





17 komentarzy:

  1. Oj, Proust to jeden z tych autorów, którego twórczość bardzo mnie ciekawi, a nie miałem jeszcze okazji jej poznać. Szczególnie intryguje mnie, czy porównywanie się Kerouaca do tego francuskiego, wybitnego twórcy jest w jakimkolwiek stopniu zasadne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za to zbyt słabo znam twórczość Kerouaca, by móc powiedzieć coś na temat tego porównania. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja może dodam, że wedle słów wydawcy kolejne tomy cyklu są w planach :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś przeczytam - gdy będę mieć wolny rok :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że takie czytanie recenzji pozwala mi poznać postacie, o których nigdy wcześniej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam powieść w biblioteczce, ale jakoś do tej pory nie zmobilizowałam się, by ją przeczytać chociaż już zaczynałam..

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna recenzja! taka, że z człowiek chce już zacząć czytać, aby samemu się przekonać jak odbierze książkę;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Proust jest genialny, z tym, że ja za każdym razem kiedy czytam jego utwory, mam wrażenie, że często w tę genialność wkrada się za dużo "przegadania". Często miałam tak, że nużyły mnie zbyt długie opisy i nieco "rozmemłana" fabuła, by zaraz potem zachwycać się przez kolejne 100 stron. Może geniusze tak mają... :)

    Swoją drogą Efekt Prousta był podstawą mojej pracy magisterskiej :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd się przyznać ale Prousta nic nie czytałam, ale Twoja opinia jest mocno zachęcająca - może się jednak skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś chciałabym ją przeczytać, Pani ze studiów nam ją polecała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, tego autora mało kto rozumie, a przeczytanie całego cyklu "W poszukiwaniu straconego czasu" niejedna osoba uzna za szaleństwo. Nie wypowiadam się - nie sięgnęłam nigdy po żaden obszerniejszy tekst Prousta, choć omawialiśmy niegdyś fragmenty z jego twórczości na studiach. Może kiedyś i ja wyruszę w tę podróż - obawiam się jednak, że tych prawdziwych fanów (a nie takich, co myślą, że jak przeczytają Prousta to będą mądrzejsi) będzie jak na lekarstwo...

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się w zupełności. Jednak ten, kto nie podejmie wyzwania, nie przekona się, czy rozumie twórczość Prousta. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze chciałam Prousta przeczytać, a teraz jest chyba najlepsza okazja - książka już czeka :))

    PS. Zmiana szablonu na plus!

    OdpowiedzUsuń
  14. widzę nowy wystrój bloga :) książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele dobrego słyszałam o tym cyklu. I muszę się do niego zabrać :)

    OdpowiedzUsuń