sobota, 20 lutego 2016

Rzecz o Vogelmanie zwanym Foggiem ["Poletko Pana Fogga"- Dariusz Michalski]

Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa wiążę się z muzyką. Jest środek nocy, a ja po raz kolejny nie mogę zasnąć. Wtedy mój ukochany tata stosuje swą niezawodną broń - śpiewa mi najsłynniejsze międzywojenne szlagiery. Gdy pośród rozległego repertuaru padają wreszcie słowa "ta ostatnia niedziela..." jestem już dawno w objęciach Morfeusza. I choć historia powtarza się niemal każdego wieczoru, to właśnie moje najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. Dziś, choć nie ma już kołysanek do snu i taty, które je śpiewał, pozostał sentyment do międzywojnia i piosenek Mieczysława Fogga. Stąd pomysł, aby poznać biografię człowieka, którego piosenki nie jednego malucha utulały do snu. Dzięki Dariuszowi Michalskiemu i jego książce pt.: Poletko Pana Fogga odbyłam sentymentalną podróż w czasie, o której wprost muszę Wam opowiedzieć.

Trudno powiedzieć, gdzie tak naprawdę zaczyna się historia Mieczysława Fogla. Jeszcze trudniej wyjaśnić, jak z Vogelmanna powstał znany nam Fogg. Jedno jest pewne: życiorysu mógłby mu pozazdrościć nie jeden współczesny celebryta. Przystojny, szarmancki i piekielnie utalentowany - taki był Mieczysław Fogg, syn maszynisty kolejowego, którego droga do sceny z pewnością nie była usłana różami. 


Biografia Mieczysława Fogga tak naprawdę składa się jedynie z dwóch części. Jego życie możemy bowiem podzielić na etapy: przed oszałamiającą karierą i podczas jej trwania. Przyjaźń z Janem Kiepurą, występy artystyczne w Qui Pro Quo i wielkie występy w Chórze Dana, pomoc Żydom w czasie II wojny światowej i prowadzenie Wytwórni Płyt Gramofonowych Fogg - Records to tylko kilka epizodów z pełnej sukcesów drogi zawodowej naszego rodaka. Spomiędzy słów spisanych na kartach tej książki wyłania się jednak coś więcej niż uporządkowany życiorys jej bohatera. To obraz skromnego człowieka, który świetnie wykorzystał dany mu od losu talent. To również pełna ciepła opowieść o Foggu-mężu i Foggu-ojcu oraz nieustannych zmaganiach naszego rodaka z własną popularnością. Dzięki tej biografii zachwyt nad talentem Mieczysława Fogga jeszcze bardziej przybiera na sile, zaś sama pozycja jest znakomitą lekcją dla wszystkich twórców tego literackiego gatunku.

Dariusz Michalski jak zwykle nie zawiódł swoich czytelników. Autor znakomitej książki pt.: To była bardzo dobra telewizja po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Biografię wybitnego i powszechnie znanego muzyka oparł na bogatym materiale wspomnieniowym i autobiograficznym (Od palanta do belcanta), który nie tylko daje nam pełen obraz przedstawianej osoby, ale również pozwala poczuć atmosferę minionej epoki. Zgromadzone w tej książce teksty piosenek, relacje najbliższych Fogga i jego samego oraz liczne wzmianki z ówczesnej prasy stanowią tło, dzięki któremu czytelnik ma szansę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i przenieść się do czasów, kiedy muzyki słuchało się z gramofonowych płyt, a na koncerty przybywały tłumy spragnione obcowania z prawdziwą muzyką.

Poletko Pana Fogga przypadnie do gustu każdemu, kto z sentymentem słucha międzywojennych szlagierów i chciałby przekonać się, jak wyglądała droga do sukcesu jednego z najsłynniejszych polskich barytonów tamtych lat.



AUTOR:
Dariusz Michalski
TYTUŁ:
Poletko Pana Fogga
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
672

4 komentarze:

  1. Wysłałaś mnie w podróż sentymentalną. U mnie w domu piosenki Fogga śpiewała babcia, a i mnie do dziś, gdy się krzątam, zdarza się coś zanucić...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawdziwe tomiszcze! Ponad 600 stron! Ale takie "cegły" nigdy mnie nie zrażały, więc może nawet i na ten tytuł się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że w nie jednym domu królowały międzywojenne szlagiery :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera, nie mogę wyrzucić z głowy monologu Bolca z Chłopaki nie Płaczą. "Mietek Fogg, to był równy gość" zawsze przychodzi mi do głowy, jak sobie przypominam jego piosenki :D Fajna rzecz, warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń