niedziela, 2 kwietnia 2017

Bard stolicy jak żywy! ["Grzesiuk. Król życia"- Bartosz Janiszewski]

Najpierw w moim domu pojawiły się warszawskie piosenki (choć wcale nie pochodzę z Warszawy), które w wykonaniu mojego taty brzmiały równie barwnie, co w oryginale. Musiały minąć długie lata, bym jako studentka polonistyki po raz pierwszy zetknęła się z książkami Grzesiuka. Odtąd, wespół z tatą zaczytywaliśmy się w tej wyjątkowo oryginalnej trylogii barda stolicy, rozpoczynając czytelniczą przygodę od Boso, ale w ostrogach, poprzez Pięć lat kacetu, a kończąc wraz z ostatnimi stronami Na marginesie życia. Ostatnia książka Grzesiuka stała się nam szczególnie bliska. Kiedy trafiła do naszego domu, mój tata, podobnie jak autor powieści, cierpiał na nieuleczalną chorobę płuc. Od tego czasu minęło kilka lat, a ja, w głębi serca mam nadal żywe wspomnienie o Stanisławie Grzesiuku, dlatego z niecierpliwością czekałam na jego literacką biografię i po jej lekturze jestem pewna, że to jedna z najlepszych książek 2017 roku i najlepsza biografia jaką kiedykolwiek czytałam.


Życiorys człowieka, który dzięki swojemu bandżo potrafił oczarować tłumy, urzekła Bartosza Janiszewskiego, dziennikarza i scenarzystę, który bez trudu mógłby z losów Stanisława Grzesiuka uczynić scenariusz filmu sensacyjnego. Zamiast tego, autor postanowił krok po kroku odtworzyć koleje życia "Kozaka" i zbudować jego literacki pomnik, który dopełni przerwany przez chorobę dorobek pisarski i muzyczny Stanisława Grzesiuka.

Historia Staszka, na przekór, zaczyna się od końca. Ta ostatnia niedziela w szpitalu przy Płockiej, jak z piosenki Mieczysława Fogga, nieuchronnie prowadzi Grzesiuka do "wysiadki", a on, stający okoniem wobec śmierci, nawet w ostatniej minucie życia robi na opak, umiera na siedząco. Udowadnia tym samym, że był prawdziwym "królem życia", człowiekiem, który traktował śmierć jak słabszego przeciwnika.

"Skarżyć nie wolno, odegrać się wolno"

Choć sam bohater wielokrotnie wygrał pojedynek ze śmiercią, nie o śmierci jest ta biografia, a o życiu. O radości, z jaką Grzesiuk szedł przez życie, o tym, że wódeczki nie wolno pić "na smutno", że za każdą przykrość można się "odegrać" i że wprost "nie masz cwaniaka nad Warszawiaka". Chociaż Staszek wcale nie urodził się w stolicy, to dzięki niemu znamy uliczną historię tego miasta.

Nie sposób patrzeć na życie Staszka w izolacji od jego ukochanych Sielc, dlatego narrator, świetnie zorientowany w topografii Warszawy, oprowadza nas po stołecznych ulicach i popularnych knajpach, w których często bywali chłopcy z ferajny. Dzięki tej książce, Stanisław Grzesiuk na kilka godzin "wraca do żywych" i znów urzeka nas swoim poczuciem humoru, pewnością siebie i pędem życia, który fundował sobie każdego dnia. A nam, czytelnikom, chcącym za nim nadążyć, pozostaje jedynie wertowanie stron tej wspaniałej biografii pióra Bartosza Janiszewskiego.

Spodziewałam się, że książka Grzesiuk. Król życia będzie rzetelną biografią piewcy stolicy. Nie sądziłam jednak, że od pierwszej strony podbije moje serce, zarówno pod względem formalnym, jak i merytorycznym. Odpowiednio dostosowana czcionka, liczne fotografie z rodzinnych albumów tytułowego bohatera i wspaniała okładka ze śpiewającym Staszkiem, od razu zwróciły moją uwagę. A gdy po odczytaniu kilku zdań okazało się, że wraz z kolegami Grzesiuka stoję przy jego szpitalnym łóżku, już wiedziałam, że w tym towarzystwie spędzę kilka godzin. Teraz, po przeczytaniu całej historii, mogę z czystym sercem powiedzieć: to były najlepsze godziny w moim czytelniczym życiu. Wszystkim, którzy rozważają zakup tej książki, powiem jedno słowo: WARTO.

Są takie biografie, przy których nie sposób obyć się bez muzyki. Historia Grzesiuka wprost domaga się akompaniamentu, dlatego podczas jej lektury natkniemy się na fragmenty Syna ulicy, Komu dzwonią, Teraz jest wojna, czy Piekutoszczak, Feluś i ja, pozostałe utwory z repertuaru tytułowego bohatera, odnajdziecie bez trudu w czeluściach internetu. Wszystkich, którzy nie znają Rum Helki, U Bronki w Stawach, czy Balu na Gnojnej, zachęcam, by spędzili miłe popołudnie w towarzystwie piosenek chłopaka z ferajny i poczuli klimat rodem z przedwojennych przedmieść Warszawy.




AUTOR:
Bartosz Janiszewski
TYTUŁ:
Grzesiuk. Król życia
WYDAWNICTWO:
Prószyński i S-ka
LICZBA STRON:
448


, , , , , ,

wtorek, 28 marca 2017

Kobiety w nauce ["Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat"- R. Swaby]

Nie tylko Maria Skłodowska-Curie...


Ostatnie miesiące należą do kobiet. To o nich mówi się w mediach, to o nich piszę się książki. Po latach milczenia, nadszedł czas, byśmy poznali godny podziwu dorobek naukowy płci pięknej. Porzućmy mylne wyobrażenie, że jedyną wybitną kobietą w nauce była Maria Skłodowska-Curie. Oto przed Wami biografie aż 52 dwóch pań, które miały nieoceniony wkład w rozwój naukowo-techniczny. Jesteście ciekawi, co takiego wymyśliły te kobiety, że Rachel Swaby poświęciła im książkę? Przekonajcie się sami!

Viriginia Apgar, która stworzyła używaną do dziś skalę oceny stanu zdrowia noworodków, Jane Wright - pionierka chemioterapii, Jeanne Villepreux-Power "matka akwarystyki", Anne McLaren - prekursorka badań nad zapłodnieniem metodą "in vitro", Inge Lehmann, która odkryła jądro Ziemi, Maria Gaetana Agnesi - autorka pierwszego podręcznika do matematyki napisanego przez kobietę, Ada Lovelace, córka Byrona i pierwsza kobieta programistka, Sofja Wasiljewna Kowalewska - pierwsza Europejka z doktoratem w dziedzinie matematyki, Mary Cartwright - autorka teorii chaosu, czy Ruth Benerito, odkrywczyni "nie gniotącej" się bawełny, to tylko niektóre spośród bohaterek książki Rachel Swaby. Aby ułatwić czytelnikom orientację w dokonaniach przedstawianych pań, autorka stworzyła 7 rozdziałów, takich jak: medycyna, biologia i nauka o środowisku, genetyka i rozwój, fizyka, Ziemia i gwiazdy, matematyka i technologia oraz wynalazczość, gdzie przeczytacie o pracy naukowej tych i wielu innych kobiet mających ważny wkład w rozwój nauki.

Wśród wszystkich pań, których sylwetki przedstawiono w tej książce, najwięcej jest kobiet pochodzenia żydowskiego. Ich narodowość i sytuacja polityczna w I połowie XX wieku z pewnością nie ułatwiała pracy naukowo-badawczej. Mimo tego, Tilly Edinger, Salome Gluecksohn Waelsch, Rita Levi-Montalcini, Lise Meitner i wiele innych Żydówek nie przerwało swoich badań i dzięki temu aktywnie przyczyniło się do rozwoju wielu gałęzi nauki. W gronie 52 pań z książki Rachel Swaby, nie znajdziemy zbyt wiele polskich akcentów. Jedyną badaczką związaną z Polską przez osobę swojej matki jest tu Irene Joliot-Curie, wybitna chemiczka i kontynuatorka dzieła Marii. Niemek i Amerykanek parających się nauką mamy za to w tej książce pod dostatkiem. Podczas jej lektury wprost trudno nie zauważyć, że to właśnie w tych dwóch krajach stały rozwój nauki miał niemal od zawsze kolosalne znaczenie. 

Jako wielka miłośniczka biografii, a przede wszystkim jako kobieta stale związana z nauką, wysoko oceniam książkę Rachel Swaby pt.: Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat. Dzięki tej pozycji, poznałam dokonania tak wielu wspaniałych pań, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia. Ponadto, obiecałam sobie, że w wolnych chwilach posłużę się bogatą bibliografią zamieszczoną w końcowej części tej książki, by zgłębić losy kobiet w nauce na przestrzeni ostatnich trzech stuleci. Być może, w trakcie czytania, poznam biografie tych pań, którym nie udało się znaleźć wśród 52 wybranych przedstawicielek płci pięknej uwiecznionych na kartach książki Rachel Swaby.

Wszystkich zainteresowanych tą pozycją, zachęcam do zakupu książki Rachel Swaby, a tych nie do końca do niej przekonanych, odsyłam do artykułu, który prezentuje sylwetki kilku bohaterek przedstawianej przeze mnie książki. Znajdziecie go tutaj: http://kobieta.onet.pl/kobiety-ktorych-odkrycia-zmienily-swiat/980mzbd

Przeczytajcie, naprawdę warto!



AUTOR:
Rachel Swaby
TYTUŁ ORYGINALNY:
HEADSTRONG 52: Women Who Changed Science and the World
TYTUŁ POLSKI:
Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat
PRZEKŁAD:
Krzysztof Kurek
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
312


, , , , , ,

sobota, 25 marca 2017

Miłość i przyjaźń w czasie wojny ["Hotel Angleterre"-Marie Bennet]

Georg i Kerstin są nowożeńcami. Dopiero zaczynają wspólne życie, a swój czas dzielą między pracę i urządzanie nowego mieszkania. Niestety, ta sielanka nie trwa długo. Zostaje przerwana w styczniu 1940 roku, kiedy młody małżonek dostaje wezwanie do służby wojskowej, by jak na prawego obywatela Szwecji przystało, strzec jej wschodniej granicy, przed ewentualnym atakiem radzieckim z terenów Finlandii. Brzmi znajomo? Wydaje się Wam, że setki razy czytaliście podobne książki? Potwierdzam, tak Wam się tylko WYDAJE. Hotel Angleterre, to zupełnie inna, piekielnie interesująca historia, która przyciąga jak magnes, przenosi czytelników w czasie i przestrzeni, a do tego ani na moment nie pozwala na nudę. Ja już dałam się oczarować powieści Marie Bennett, teraz kolej na Was.

Po setkach książek z wojną w tle, nie oczekiwałam od Hotelu Angleterre niczego wyjątkowego. Nie dałam się zwieść rekomendacjom z okładki powieści, które często obiecują niemożliwe i zdradzają najciekawsze fragmenty książki. Możecie się tylko domyślić, jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy po kilkunastu minutach od rozpoczęcia lektury Hotelu Angleterre, zorientowałam się, że jestem w szwedzkim Svartnäset i obserwuję, jak główny bohater radzi sobie z mrozem i spartańskimi warunkami panującymi w tutejszym obozie wojskowym. Podążając śladami Georga, zupełnie zapomniałam o jego młodziutkiej żonie, dlatego kolejne rozdziały powieści były dla mnie prawdziwą niespodzianką.

W przeciwieństwie do Georga, Kerstin ani przez moment nie wzbudziła mojej sympatii. Zmienność jej uczuć i zachowanie podczas długotrwałej rozłąki z mężem, nie czynią z niej kobiety idealnej. Daleka od wizerunku wiernej żony, bohaterka niemal na naszych oczach walczy ze swoimi uczuciami i szuka kogoś, w kim mogłaby mieć oparcie w tych trudnych dla niej i dla świata chwilach. Czytelnik ma wrażenie, że sama Kerstin nie spodziewa się relacji, w której za moment się znajdzie. W chwili, gdy ona myśli o swoim szczęściu, jej mąż zmaga się z cierpieniem fizycznymi i psychicznym, przeżywa rozpacz po stracie bliskich kolegów i poznaje najgorsze cechy ludzkiej osobowości...

II wojna światowa widziana z perspektywy Szwedów, bohaterów z kraju neutralnego wobec tego konfliktu, może wzbudzić zainteresowanie wśród miłośników historii tego burzliwego okresu w dziejach ludzkości. Tych, którzy właśnie dla wątków historycznych chcieliby sięgnąć po powieść Marie Bennett przestrzegam, że nie są one najmocniejszą stroną Hotelu Angleterre. Książka ma za to wiele innych, stricte powieściowych zalet. 

Niewątpliwą zaletą Hotelu Angleterre jest sposób prowadzenia narracji. Trzy perspektywy narracyjne w trzech częściach powieści to strzał w dziesiątkę. Po historii opowiedzianej przez Georga, swój głos ma jego żona, ale dopiero narracja trzecioosobowa doprowadza tę historię do długo oczekiwanego zakończenia. Dzięki temu, fabuła ani przez chwilę nie nuży, a wręcz przeciwnie, zachęca do nie rozstawania się z książką na dłużej niż kilka minut. 

Trudno powiedzieć, która część tej powieści jest najlepsza. Obozowe wspomnienia Georga przeczytałam niemal jednym tchem. Zapiski Kerstin wzbudziły we mnie wiele sprzecznych ze sobą emocji, a zakończenie, choć przewidywalne, zrobiło na mnie duże wrażenie. Hotel Angleterre jest znakomity od początku do końca i zasługuje na wszelkie możliwe pochwały. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, zachęcam każdego do przeczytania tej wspaniałej powieści, której piękno tkwi w prostocie i emocjach, którymi zapisano niemal każdą jej kartę. 

Kilka dni po lekturze Hotelu Angleterre zaczęłam rozglądać się za innymi powieściami znanych szwedzkich twórców. Może książka Marie Bennett to dopiero zapowiedź mojej dłuższej znajomości z literaturą skandynawską? Czas pokaże, a póki co, z niecierpliwością czekam na kolejne, równie imponujące powieści autorki tak wspaniałego debiutu.

PS. Nie chcę rozwiązywać zagadki związanej z tytułem książki. Wytrwali czytelnicy z pewnością przekroczą próg hotelu Angleterre i będą świadkami tego, co zaszło w tym luksusowym miejscu. 


AUTOR:
Marie Bennett
TYTUŁ:
Hotel Angleterre
PRZEKŁAD:
Dominika Górecka
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
608



, , , , ,

niedziela, 19 marca 2017

Oświęcim-Auschwitz-Oszpicin ["Oszpicyn"- K.A. Zajas]

Do tej pory o Oświęcimiu pisali najczęściej historycy, którzy idąc śladem wstrząsającej historii miejscowego obozu koncentracyjnego, odtwarzali losy tego pozornie spokojnego i malowniczego miasteczka. Krzysztof A. Zajas ani przez chwilę nie chciał dołączyć do grona rekonstruktorów przeszłości tego miejsca. Postanowił za to wykorzystać historię Oświęcimia, by stworzyć fabułę, która łączy w sobie elementy horroru i kryminału. Tak powstał Oszpicyn, czyli opowieść oparta na niewidzialnej więzi między przeszłością a współczesnością, która doprowadziła do wielu tragedii.

Krzysztof A. Zajas, autor słynnej "trylogii grobiańskiej": Ludzie w nienawiściMroczny krągZ otchłani, tym razem postawił sobie za cel osadzenie akcji powieści w mieście, które stanowi niemal idealny krajobraz do rozwoju wątków kryminalnych. Trzeba przyznać, że pisarz znakomicie wykorzystał potencjał tego miejsca i nie przesadził w doborze proporcji między historią a horrorem. Czy jednak rzeczywiście Oszpicyn jest tak bliski prozie Stevena Kinga? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam miłośnikom prozy tego amerykańskiego autora.


1994r.
Niemal pół wieku po zakończeniu II wojny światowej, w Oświęcimiu dochodzi do serii niewyjaśnionych zdarzeń, którą rozpoczyna tajemnicze znalezisko. Młody dziennikarz "Głosu Oszpicyna" postanawia sprawdzić, czy ów skarb to złoto zakopane przez ofiary Holocaustu. Rozpoczynając swoje dziennikarskie śledztwo, Wojciech Jaromin, niemal na własne życzenie, staje się świadkiem kolejnych tragicznych epizodów i zanim orientuje się, co tak naprawdę dosięga najmłodszych mieszkańców Oświęcimia, historia nabiera rozmachu, a on sam gubi się gdzieś na granicy jawy i snu. 

Co pięć lat historia się powtarza, a w Oszpicynie dochodzi do następnych tragedii. A skoro o tragediach mowa, nie może w tym mieście zabraknąć również Wojtka, który obiecywał sobie omijać Oświęcim szerokim łukiem. Mimo tych deklaracji, Wojciech stale szuka śladów przeszłości i łączy losy oświęcimskich Żydów z aktualnymi mieszkańcami Oszpicyna. Dokąd zaprowadzi go ta droga i czy napotka na niej jakieś trudności? O tym właśnie opowie Wam główny bohater tej powieści.

Nie polubiłam Wojtka, mimo jego determinacji w dążeniu do rozwikłania zagadki oszpicyńskich dzieci. Być może wpływ miały na to jego przygody miłosne, a może po prostu zbyt często zachowywał się jak medium, które stale otrzymuje wiadomości od swojego dziadka Abrahama Zylbersztajna. Bez reszty pochłonęła mnie za to historia dzieci żydowskich, które zamiast obiecanej szansy na uratowanie od zagłady, otrzymały niespodziewany strzał w plecy. Ten świetnie poprowadzony wątek z przeszłości w połączeniu ze współczesnym śledztwem daje imponującą fabułę, której nie sposób się oprzeć. Nic dziwnego, że spędziłam kilka wieczorów na lekturze opowieści o szóstce małych oświęcimian i żydowskich dzieci skazanych na tragiczny los. Co więcej, czuję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tymi małymi bohaterami. Ich losy to prawdziwy majstersztyk, którego nie powstydziłby się żaden twórca powieści historycznych.

Zachwycona wątkami z przeszłości, z niecierpliwością będę czekała na kolejne pozycje Krzysztofa A. Zajasa, w których, mam nadzieję znaleźć równie interesujące epizody.


AUTOR:
Krzysztof A. Zajas
TYTUŁ:
Oszpicyn
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
560


, , , , , , ,

niedziela, 12 marca 2017

Magia u wikingów ["Moce wikingów"-W. Duczko]

Od kilku lat historia Skandynawów cieszy się dużym zainteresowaniem nie tylko historyków, ale również fanów seriali. Dzięki produkcji pt.: Vikings  miliony widzów po raz pierwszy zetknęły się z odległą przeszłością Normanów i zaczęły samodzielnie zgłębiać losy przodków dzisiejszych Szwedów, Norwegów, czy Duńczyków. Do tego celu znakomicie nadaje się książka pt.: Moce wikingów. Światy i zaświaty wczesnośredniowiecznych Skandynawów autorstwa Władysława Duczki, która otwiera przed czytelnikami magiczny świat normańskich wierzeń i obrządków religijnych.

Władysław Duczko, z wykształcenia archeolog, od wielu lat prowadzący prace wykopaliskowe na terenie Szwecji, napisał książkę o charakterze popularnonaukowym, w której przedstawia efekty swoich dotychczasowych badań archeologicznych. W oparciu o interpretacje elementów stanowiących zawartość licznych grobów normańskich, autor rekonstruuje  życie religijne i społeczne wczesnośredniowiecznych Skandynawów przedstawiając ich stosunek do magii i przedmiotów z nią związanych.

FIBULA PRAWDĘ CI POWIE

W epoce wikingów (której początek datowany jest przez autora na VIII stulecie) niemal każdy aspekt życia był u Normanów związany z obszarami magii i religii. Panujący wówczas politeizm dawał podstawy do szczególnego kultu bogów i otaczania się przedmiotami o mistycznym charakterze. Informacje te potwierdzają znaleziska z grobowców kobiet i mężczyzn, którzy we wczesnym średniowieczu zamieszkiwali tereny Skandynawii. W kolejnych rozdziałach Mocy wikingów, Władysław Duczko ze szczegółami przedstawia najciekawsze znaleziska grobowe, dokonując rozległego opisu tych przedmiotów, który ułatwia wyjaśnienie ich znaczenia dla ówczesnych Skandynawów. Wyjątkowo interesujące są tu opisy bogato zdobionych fibul, znalezionych przy szczątkach kobiet, które informują nas nie tylko o panującej wówczas modzie, ale również stanowią exemplum wiary w magiczną moc normańskich przedmiotów.

FALLUS W KAMIENIU I NA BIŻUTERII

Im bardziej zagłębiamy się w lekturze Mocy wikingów, tym więcej wątków absorbuje naszą uwagę. Nie da się ukryć, że największe zainteresowanie wzbudzają kwestie związane z płodnością i wszechobecnymi wizerunkami fallusa, którymi otaczali się wikingowie. Przekonanie o tym, że posiadanie przedmiotów z fallicznymi zdobieniami zapewnia pomyślność podczas zapłodnienia może dziś wzbudzać niemałe zdziwienie, jednak dla bohaterów tej książki był to oczywisty wyraz próśb o przychylność bogini Frei w rozmnażaniu się i wydawaniu na świat (zwłaszcza męskiego) potomstwa.

Porządek chronologiczny, interesująca tematyka, dbałość o szczegóły i ilustrowanie wszystkich opisywanych znalezisk to zdecydowanie największe zalety Mocy wikingów. Mimo tak wielu pozytywów, pewne elementy mogą przeszkadzać czytelnikowi w spokojnej lekturze pierwszego tomu opowieści o świecie wczesnośredniowiecznych Skandynawów. Są to przede wszystkim liczne odwołania do drugiego tomu tego cyklu (a często nawet zapowiedzi zawartych tam treści), które rozpraszają naszą uwagę i niemal obligują nas do jego przeczytania. Myślę, że odbiorcy zainteresowani przedstawionymi zagadnieniami nie potrzebują tego typu wskazówek, by sięgnąć po inne publikacje tego autora. Do tego, jak na pozycję o charakterze popularnonaukowym przystało, Duczko zupełnie niepotrzebnie rozwija pewne wątki (jak początki islamu), które powinny być powszechnie znane każdemu czytelnikowi, niezależnie od wykształcenia. Te niewielkie zastrzeżenia nie wpływają jednak na mój pozytywny odbiór Mocy wikingów. Być może to właśnie dzięki tej książce zacznę analizować naukowe publikacje na temat ludów Północy i poznam bliżej historię i obyczaje wczesnośredniowiecznych Normanów.


AUTOR:
Władysław Duczko
TYTUŁ:
Moce wikingów. Światy i zaświaty średniowiecznych Skandynawów. Tom 1.
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
352



, , , , , , , ,

piątek, 10 marca 2017

Pamięci matek wybitnych Polaków ["Matki wielkich Polaków"-B.Wachowicz]

Im więcej książek historycznych czytam, tym częściej zauważam, jak niewiele w historii mówi się o kobietach. Marginalizowanie ich roli w dziejach zdecydowanie zaburza obraz minionych epok, dlatego tak cenne są dla mnie pozycje, w których głównymi bohaterkami są właśnie one. Niebywale trudnego zadania odtworzenia biografii matek słynnych Polaków podjęła się Barbara Wachowicz, a jej trud i zaangażowanie doprowadziły do wydania obszernej pozycji pt.: Matki wielkich Polaków, przedstawiającej czytelnikom sylwetki 10 wspaniałych kobiet, które urodziły i wychowały naszych wybitnych rodaków.

Żyły w różnych okresach historycznych, pochodziły ze środowisk o różnym statusie społecznym, do tego różniły się wykształceniem i doświadczeniami życiowymi. A jednak o wiele więcej je łączyło niż dzieliło. Wszystkie były Polkami, nieodrodnymi córkami swojej ojczyzny. Każda z nich wychowana w duchu patriotyzmu i miłości do ziemi, powiła syna, któremu od chwili narodzin wpajała podobne wartości. Dzięki trosce tych kobiet, często zapomnianych przez biografów, nasz kraj może poszczycić się wybitnymi rodakami, których życie, twórczość i postawa moralna są dziś znane i cenione na całym świecie. Barbara Wachowicz odtworzyła życiorysy tych wspaniałych kobiet i tak powstały Matki wielkich Polaków, znakomita pozycja dla wszystkich fanów biografii.

Godne uwagi są działania, jakie Barbara Wachowicz poczyniła, by móc napisać tę książkę. Ze szczątkowych informacji źródłowych na temat swoich bohaterek i wielu podróży do miejsc, w których żyły, autorce udało się w różnym stopniu odtworzyć i przedstawić ich losy. Z tego względu, Matki wielkich Polaków to cenny wkład w opowieści o naszych wybitnych rodakach. Dzięki tej książce mamy okazję spojrzeć na nich raz jeszcze z zupełnie innej perspektywy i poznać genezę wielu zdarzeń, które miały miejsce w życiu m.in. Stefana Żeromskiego, Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida, Fryderyka Chopina, Jana Kasprowicza, Henryka Sienkiewicza, czy Tadeusza Kościuszki.

Wielką zaletą tego zbioru jest fakt, że każda ze spisanych przez autorkę biografii może tworzyć samodzielną całość. Dzięki zachowaniu porządku chronologicznego, my, czytelnicy stale przenosimy się w czasie. Swoją podróż zaczynamy na zamku w Olesku, gdzie towarzyszymy Teofili z Daniłłowiczów Sobieskiej, przy porodzie jej syna, naszego późniejszego władcy, a kończymy w zrujnowanej przez walki powstańcze Warszawie. Tam Stefania z Zieleńczyków Baczyńska cierpi po stracie Kamila, jej ukochanego syna. Biografia ostatniej bohaterki tej książki, to jedna z najbardziej wzruszających opowieści w całym zbiorze. Wyjątkowa relacja między matką a jej uzdolnionym literacko synem jest znakomitym podsumowaniem wszystkich poprzedzających ją historii i pozostaje w pamięci jeszcze długo po przeczytaniu tej książki.

Biografii Matek wielkich Polaków nie sposób oceniać. Nie ma skali, w której moglibyśmy zmierzyć ich poświęcenie względem swych dzieci, trud włożony w wychowanie i ukształtowanie naszych rodzimych patriotów. Daleka od jakiejkolwiek oceny, Barbara Wachowicz, dzięki swojej najnowszej książce pozwala nam przywrócić pamięć o kobietach, dla których do tej pory nie było zbyt wiele miejsca w historii. Z tego właśnie powodu, uważam, że Matki wielki Polaków to pozycja dla każdego, kto chce poznać przeszłość naszego kraju, od pokoleń zamieszkałego przez wspaniałe kobiety.



AUTOR:
Barbara Wachowicz
TYTUŁ:
Matki wielkich Polaków
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
656


, , , , , , , , ,

sobota, 25 lutego 2017

Rzeź wołyńska na kartach powieści ["Wołyń. Bez litości"-Piotr Tymiński]

Niech żyje Samostijna Ukraina!

Na fali popularności wielkiej produkcji filmowej Wojciecha Smarzowskiego pt.: Wołyń, do literatury powrócił wątek rzezi wołyńskiej z roku 1943. W ostatnim czasie ukazało się wiele pozycji, które w różny sposób poruszają ten tragiczny epizod w stosunkach polsko-ukraińskich. Książka Piotra Tymińskiego pt.: Wołyń. Bez litości to znakomita powieść historyczna oparta na wydarzeniach, które odcisnęły piętno na naszych relacjach z narodem ukraińskim. Nim jednak znajdziemy się w samym sercu tego konfliktu, przyjrzyjmy się postaci głównego bohatera naszej opowieści.

Staszek Morowski z bronią w ręku przedostaje się przez gęste błota. Jego ciało powoli odmawia mu posłuszeństwa, a wspomnienia minionego wieczoru rozdzierają serce. Jeszcze kilkanaście godzin temu siedział przy stole ze swoimi bliskimi konsumując postną kolację, a teraz osamotniony marzy tylko o tym, by zemścić się na sąsiadach z okolicy, którzy niespodziewanie zaatakowali jego dom. Nasz bohater nie rozumie jeszcze, skąd w Ukraińcach ta nienawiść do Polaków, ale wie, że jest gotów do walki w obronie własnej i swoich rodaków. Stąd już niedaleko do partyzantki i bezpośrednich starć z niedawnymi sąsiadami. Historia nabiera tempa, a my, czytelnicy, idziemy krok w krok za polską gromadą dzielnych i zaprawionych w boju mężczyzn. Chociaż po obu stronach konfliktu trup ściele się gęsto, mamy nadzieję, że kolejne starcie zbrojne przybliży nas do zwycięstwa. O tym, czy ta historia rzeczywiście zmierza do szczęśliwego zakończenia, przekonajcie się sami!

Podczas lektury powieści Wołyń. Bez litości nie sposób się nudzić. Bohaterowie tej historii są w ciągłym ruchu i trzeba nie lada skupienia, aby za nimi nadążyć. Dzięki tej dynamice, czytelnik ma okazję nie tylko poczuć się tak, jak gdyby sam był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, ale również poznać bliżej geografię dzisiejszej Ukrainy. Ta literacka podróż to zdecydowanie największa zaleta książki Piotra Tymińskiego.

W równie interesujący sposób przedstawione zostały skomplikowane relacje polsko-ukraińskie, ukraińsko-niemieckie i niemiecko-polskie na terenie okupowanego Wołynia. W tym narodowościowym kotle trudno stwierdzić, kto jest wrogiem, a komu można zaufać. Jeśli do tego dodamy jawną nienawiść Ukraińców wobec polskich sąsiadów i odwieczną rywalizację podsycaną przekonaniem o niesprawiedliwości społecznej, to otrzymamy wyjątkowo cenną historię, nad którą warto się pochylić, zwłaszcza, że echa przeszłości po dziś dzień pokutują w stereotypach dotyczących obu stron tego historycznego konfliktu.

Jako miłośniczka powieści historycznych z wielką przyjemnością przeniosłam się na kilka godzin do minionego stulecia, by móc poznać tereny dzisiejszej Ukrainy, a przede wszystkim wspierać głównego bohatera w jego walce o przetrwanie i wyrównanie rachunków z UPA. Zakończenie tej historii było dla mnie największą nagrodą za wytężoną uwagę i wierne wspieranie działań naszych rodaków. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do mrożących krew w żyłach przygód przedstawionych na kartach tej książki, do lektury, której gorąco Was zachęcam.




AUTOR:
Piotr Tymiński
TYTUŁ:
Wołyń. Bez litości
WYDAWNICTWO:
Novae Res
LICZBA STRON:
488
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


, , , , , , ,

wtorek, 21 lutego 2017

Marianna, Mańka, matka, żona, kochanka ["Jeden wieczór w Paradise"-Magdalena Majcher]

Mańka miała wszystko: wymarzoną pracę, dwoje wspaniałych dzieci i męża, z którym mogłaby obchodzić kryształową rocznicę ślubu. A jednak czegoś w tej pozornie spójnej całości zabrakło. Proza życia spowodowała, że naszej bohaterce coraz trudniej było mierzyć się z rzeczywistością, a bunt jej nastoletniej córki i odrzucenie ze strony męża przelały czarę goryczy. Marianna postanowiła zrobić coś tylko "dla siebie". To postanowienie doprowadziło ją wprost do Paradise, tytułowego klubu, w którym postawiła wszystko na jedną kartę. Jak potoczyły się jej dalsze losy? Przekonacie się w trakcie lektury debiutanckiej powieści Magdaleny Majcher pt.: Jeden wieczór w Paradise.

Ważną rolę w opowieści o losach Mańki odgrywają przypadkowe wydarzenia. Najpierw niespodziewana kolizja samochodowa, potem wieczór Paradise, a na deser mały, ledwie wyczuwalny guzek na piersi naszej bohaterki. Wspomniane wątki to punkty zwrotne w życiu Marianny, które obligują ją do szeroko pojętych zmian. Tylko czy uda jej się z dnia na dzień zmienić cały swój dotychczasowy świat?

Podczas lektury przygód Marianny stale towarzyszyło mi pytanie: co by było gdyby? W mojej głowie powstawały alternatywne epizody z życia głównej bohaterki, które jeszcze bardziej zachęcały mnie do śledzenia losów Mańki i jej bliskich. Jeden wieczór w Paradise zaabsorbował mnie do tego stopnia, że spędziłam całe popołudnie u boku naszej nauczycielki, jej przyjaciółki Natalii i tajemniczego Konrada Morawskiego, który z pewnością skradnie serce wielu czytelniczek. Godziny spędzone w tym powieściowym świecie były dla mnie prawdziwą czytelniczą przyjemnością.

Z reguły unikam powieści o kobietach i dla kobiet, za to z wielką ciekawością obserwuję debiuty młodych twórców, którzy stawiają pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Wśród ich opublikowanych pierwocin, szukam książek, które traktują o współczesnych problemach społecznych, przez co na dłużej zapadają w pamięć i pobudzają czytelników do refleksji. Taki jest Jeden wieczór w Paradise. Typowa historia znudzonej codzienną powtarzalnością kobiety to jedynie przyczynek do ogólnej refleksji nad kondycją współczesnych trzydziestolatek i ich świadomością własnego ciała. Magdalena Majcher poprzez swoją książkę chce zwrócić nam uwagę na to, że powinniśmy stale dbać o siebie, a za sprawą jednego z epizodów w życiu głównej bohaterki, zachęca kobiety do regularnego badania piersi. Jej debiut to nie tylko przyjemna, ale również bardzo pouczająca lektura, którą serdecznie polecam kobietom w każdym wieku. 

Wszystkich zainteresowanych samą Magdaleną Majcher, odsyłam do bloga książkowego prowadzonego przez autorkę:  przeglad-czytelniczy.blogspot.com, dzięki któremu możecie poznać naszą debiutantkę od nieco innej, choć nadal pisarskiej strony.


AUTOR:
Magdalena Majcher
TYTUŁ:
Jeden wieczór w Paradise
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
288


, , , , ,

niedziela, 12 lutego 2017

Polak podróżnik potrafi! ["Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat"-A. i P. Pilichowie]

Kocham podróże. Z przyjemnością spędzam wolny czas na odkrywaniu nowych miejsc i poznawaniu zwyczajów odmiennych kultur. Jeszcze silniejszym uczuciem darzę historię i wszelkie pozycje historyczne, dlatego, gdy tylko wzięłam do ręki książkę Marii i Przemysława Pilichów i przejrzałam jej zawartość, byłam pewna, że Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat to pozycja dla czytelników, którzy jak ja, oprócz czynnego udziału w podróżach, pragną od czasu do czasu usiąść wygodnie w fotelu i dowiedzieć się, jak i dokąd przed kilkuset laty podróżowali nasi  wielcy rodacy.

Autorzy tej książki to podróżnicy, którzy oprócz zwiedzania świata, prowadzenia wykładów akademickich i świadczenia usług turystycznych (jako przewodnicy lub piloci wycieczek), zajmują się również  pisaniem przewodników i artykułów o tematyce krajoznawczo-turystycznej. Nic dziwnego, że ci właśnie ludzie swoją najnowszą książkę poświęcili Polakom, którzy w minionych stuleciach przecierali szlaki do najdalszych zakątków świata. Sylwetki 33 wybitnych podróżników, którzy rozsławili Polskę na wszystkich kontynentach, znajdziecie w książce Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat.

Zbiór słynnych podróżników otwiera postać średniowiecznego obieżyświata, Benedykta Polaka, który dzięki zdolnościom umysłu jako pierwszy dotarł do Mongolii. Jego wyprawa wprowadza czytelników na turystyczny szlak, gdzie spotkają m.in. polskiego wikinga - Jana z Kolna, polskiego Chińczyka - Michała Boyma, polskiego emira - Wacława Seweryna Rzewuskiego, odkrywcę Góry Kościuszki - Pawła Edmunda Strzeleckiego, króla Madagaskaru - Maurycego Beniowskiego, bohatera narodowego Chile - Ignacego Domeykę i wielu innych odkrywców oraz badaczy nieznanych dotąd obszarów Ziemi. Ich życie i działalność naukowa to fascynująca lektura na długie zimowe wieczory, kiedy jedyna podróż, na jaką mamy ochotę odbywa się między naszym fotelem a łóżkiem.

Podczas lektury tej książki, moją uwagę przykuł zbiór opowieści o Polakach prowadzących badania na Syberii i słynnych polarnikach, którzy jako jedni z pierwszych zdobywali biegun północny i południowy. O losach Jana Czerskiego, Wacława Sieroszewskiego, Antoniego Bolesława Dobrowolskiego, Czesława Centkiewicza, Włodzimierza Puchalskiego, Stanisława Siedleckiego, czy Ryszarda Wiktora Schramma czytałam z zapartym tchem, podziwiając, jak wiele odwagi trzeba mieć, by porwać się na wyprawę w tak odległe przestrzennie i klimatycznie obszary.

Nie ukrywam, że w trakcie lektury najnowszej pozycji państwa Pilichów moją największą ciekawość wzbudziła biografia naszego najsłynniejszego antropologa, uznanego na całym świecie Bronisława Malinowskiego. Jego historia to zdecydowanie moja ulubiona część Wielkich polskich podróżników, którzy odkrywali świat. Autor Życia seksualnego dzikich... okazał się wyjątkowo wnikliwym obserwatorem i choć jego stan zdrowia wielokrotnie utrudniał mu badanie kultur Pacyfiku, to właśnie dzięki niemu po raz pierwszy zetknęliśmy się z tradycyjnymi rytuałami plemiennymi Papuasów i zyskaliśmy cenny materiał do rozważań nad zjawiskiem relatywizmu kulturowego.

Dodatkową zaletą tego zbioru są liczne fotografie i ryciny zdobiące opowieści o słynnych podróżnikach. Wprost nie sposób oderwać się od tych wszystkich wizualnych dokumentów naszej przeszłości, które czynią tę pozycję bardziej atrakcyjną dla współczesnego odbiorcy. Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat to książka dla każdego, kto ceni osiągnięcia swoich przodków i jest dumny z tego, że należy do narodu wielkich odkrywców i badaczy. Jako historyk, a przede wszystkim Polka, serdecznie polecam Wam tę wspaniałą książkę.

AUTORZY:
Maria i Przemysław Pilichowie
TYTUŁ:
Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
448


, , , , , , ,

sobota, 28 stycznia 2017

Płeć piękna w getcie i obozach Krakowa ["Kobieta żydowska w okupowanych Krakowie(1939-1945)"- M. Grądzka-Rejak]

Wczoraj obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu i 72. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz. Na ten dzień wybrałam dla siebie wyjątkową lekturę. Książka Martyny Grądzkiej-Rojak pt.: Kobieta żydowska w okupowanym Krakowie (1939-1945) to opowieść o codziennych realiach w okupowanym przez Niemców "Mieście Królów" i próba odtworzenia sytuacji przedstawicielek narodu żydowskiego w tych trudnych czasach. Aby móc zmierzyć się z tym tematem, autorka poświęciła wiele czasu na poszukiwaniu różnego typu zapisków kobiet żydowskich, które na kartach pamiętników, dzienników, relacji z czasów wojny, utrwaliły swoje codzienne zmagania z rzeczywistością okupacyjną. Co więcej, Martyna Grądzka-Rejak przestudiowała również wszelkie publikacje naukowe na temat życia codziennego w krakowskim getcie, obozie Płaszów i pozostałych podobozach i dotarła do informacji na temat kobiet żydowskich, spisanych rękami mężczyzn. W wyniku tak rozległej analizy, autorka tej książki postanowiła skupić się na zagadnieniach, pomijanych do tej pory przez innych historyków. Efektem tych działań jest pozycja, która z pewnością zainteresuje wszystkich, którym bliska jest tematyka wojny i okupacji oraz zagadnienia związane z Holocaustem. 

Martyna Grądzka-Rejak rozpoczyna swoje rozważania od nakreślenia sytuacji, w jakiej znalazła się społeczność żydowska w czasach II wojny światowej żyjąca na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Następnie płynnie przechodzi do statusu kobiety w rodzinie żydowskiej i jej roli w okupacyjnych realiach, by ostatecznie skupić się na zajęciach wykonywanych przez płeć piękną w tych okrutnych czasach i zwrócić uwagę na kwestię żydowskiej religijności oraz strategie przetrwania charakterystyczne dla okresu wojny i okupacji. Rozległa perspektywa przedstawiona na kartach tej pozycji, przybliża nam problemy, z jakimi zmagała się płeć piękna, stłoczona w getcie na Podgórzu i w KL Płaszów oraz pozostałych podobozach. Lata wojny i ciągła walka o byt odmieniły życie tych kobiet, niejednokrotnie czyniąc je odpowiedzialnymi za los swoich rodzin. Historie dotąd bezimiennych przedstawicielek narodu żydowskiego odnajdziemy na kartach Kobiety żydowskiej w okupowanym Krakowie.

Najbardziej przerażającymi fragmentami tej publikacji są wzmianki na temat wszechobecnej w wojennych realiach śmierci. Szczegółowe opisy umierania z głodu, choroby lub w wyniku bestialstwa Niemców przerażają czytelnika swoją ogromną skalą. Kobiety, niezależnie od wieku, na każdym kroku obcowały ze śmiercią - swoich dzieci, rodzeństwa, rodziców, czy przyjaciół. Godne podziwu jest to, że w obliczu niepewności jutra, nie zapominały o spełnianiu swojej roli w rodzinie, utrzymywaniu gospodarstwa domowego i dbaniu o swoją atrakcyjność. O tym, jak udało im się egzystować w tym "piekle na ziemi" przeczytacie w książce Martyny Grądzkiej-Rejak.

Powyższa książka z pewnością zyska uznanie historyków i badaczy tematyki Holocaustu. Zawarta w niej rozległa bibliografia z obszernym wykazem źródeł, może stanowić podstawę do dalszych analiz i kolejnych wartościowych publikacji na temat losów Żydówek w czasach II wojny światowej. Jestem jednak pewna, że problematyka przedstawiona w książce Grądzkiej-Rejak zachęci do lektury również tych, którzy interesują się tematyką wojenną i dla własnej przyjemności zgłębiają wiedzę o tych okrutnych czasach. Jednych i drugich gorąco zachęcam do przeczytania tej książki!


AUTOR:
Martyna Grądzka-Rojak
TYTUŁ:
Kobieta żydowska w okupowany Krakowie (1939-1945)
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
488


, , , , ,

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Irena Jarocka oczami bliskich ["Wymyśliłam Cię. Irena Jarocka we wspomnieniach"-M.Pryzwan]

Zachwycająca, niesamowita, wspaniała, genialna - taka jest opowieść o Irenie Jarockiej spisana przez Mariolę Pryzwan. Popularna dziennikarka i autorka kilku biografii znanych gwiazd polskiej sceny muzycznej i filmowej, takich jak Anna Jantar [Anna Jantar we wspomnieniach], Anna German [Anna German o sobie, Tańcząca Eurydyka. Anna German we wspomnieniach], czy Zbyszek Cybulski, wraca z kolejną rewelacyjną historią. Tym razem jej bohaterką jest Irena Jarocka, idolka naszych mam i babć, piękna kobieta i znakomita piosenkarka. Kolorowy ptak, który w minionym ustroju politycznym, swym śpiewem czasem wzruszał do łez, częściej sprawiał, że codzienna szara rzeczywistość nabierała całkiem nowych barw.

Sto wspomnień o jednej Jarockiej


Do stworzenia opowieści o Irenie Jarockiej, Mariola Pryzwan wykorzystała wspomnienia osób zarówno z rodziny piosenkarki, jak i z jej bliskiego (estradowego) otoczenia. Znajdziemy tu opowieści znanych polskich gwiazd i zupełnie prywatne relacje najbliższych Jarockiej przyjaciół. Okrągła liczba 100 osób, które zechciały opowiedzieć o swoich kontaktach z Ireną Jarocką, również nie jest przypadkowa. Książka pt.: Wymyśliłam Cię. Irena Jarocka we wspomnieniach to swego rodzaju hołd złożony piosenkarce w 70. rocznicę urodzin i 5. rocznicę jej śmierci. Po lekturze tej pozycji, muszę szczerze przyznać, że nie ma nic piękniejszego niż taka forma upamiętnienia dokonań tej wielkiej artystki.

Wymyśliłam Cię umożliwia nam literacką podróż w czasie do lat, gdy cała Polska nuciła: Odpływają kawiarenki, a każda kobieta chciała wyglądać jak Jarocka. To opowieść o czasach, gdy wokaliści nagrywali winyle, a dobrej muzyki słuchało się na prywatkach. W takiej rzeczywistości przyszło żyć i tworzyć Irenie Jarockiej, która ze skromnej, nieco pulchnej, nastolatki, stała się popularną gwiazdą polskiej i zachodniej sceny muzycznej. I choć jej życie nie było usłane różami, a droga do sukcesu prowadziła przez ścieżki wyrzeczeń, jej dobroci i pogody ducha można tylko pozazdrościć. Dzięki mozolnej pracy autorki tej książki i zaangażowaniu jej interlokutorów powstał obraz prawdziwej Jarockiej, z jej szerokim uśmiechem i oczami, które złamały nie jedno męskie serce.

Jarocka i Zacharewicz

Kukulski stworzył Jantar, Zacharewicz wypromował Jarocką. Z tego powodu, w wielu wspomnieniach osób z otoczenia Ireny Jarockiej, powraca wątek jej pierwszego męża, a ściślej jego roli w wypromowaniu żony. To zdecydowanie jeden z ciekawszych epizodów w biografii tej gwiazdy. Wierny, oddany i kochający mąż, który wprowadził żonę na muzyczny rynek i otworzył przed nią wiele możliwości, ostatecznie został porzucony i wykluczony z jej życia. O powodach tego rozstania przeczytacie w opowieści stworzonej przez Mariolę Pryzwan.


Nie da się ukryć, że w XXI wieku gwiazda Ireny Jarockiej przygasła. Kilka lat przed jej odejściem, o Jarockiej i jej dorobku muzycznym mówiło się niewiele. Odkąd zmarła, mówi się jeszcze mniej. Dzięki książce Marioli Pryzwan w ubiegłym roku o Jarockiej znów "zrobiło się głośno". I całe szczęście! Wielkie przeboje tej piosenkarki to część naszej historii i jako takie zasługują na upamiętnienie, podobnie jak jej biografia.

Irena Jarocka przegrała walkę z glejakiem mózgu. Swoim talentem zapracowała jednak na literacki pomnik, który napisała dla niej Mariola Pryzwan. Wymyśliłam Cię to książka, którą po prostu trzeba przeczytać, by poznać historię Jarockiej, poczuć klimat minionej epoki i oddać cześć wielkiej gwieździe naszej rodzimej estrady.

Po raz kolejny nie zawiodłam się na talencie pisarskim Marioli Pryzwan. Dziennikarka ma niebywały dar konstruowania wspaniałych biografii w oparciu o liczne wspomnienia. Dzięki niej odkryłam zupełnie nowe fakty z życia Ireny Jarockiej i po raz kolejny przekonałam się, jak wielka jest cena sławy. Wymyśliłam Cię na długo pozostanie w mojej pamięci, a piosenki bohaterki tej książki, które znam z lat dzieciństwa, będą mi towarzyszyć jeszcze przez wiele, wiele lat.



AUTOR:
Mariola Pryzwan
TYTUŁ:
Wymyśliłam Cię. Irena Jarocka we wspomnieniach
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
480


, , , , ,

sobota, 21 stycznia 2017

O dzielnym Jarosławie ["Uciekinier"-Łukasz Czeczumski]

Kiedy jako dziewięcioletnia dziewczynka po raz pierwszy sięgnęłam po trylogię Sienkiewicza i poznałam wspaniałych bohaterów z Zagłobą na czele, byłam pod tak wielkim wrażeniem stylu sienkiewiczowskiego, że przez kilkanaście lat nie widziałam szans, by ktoś mógł zająć miejsce w moim sercu zarezerwowane dla Kmicica i jemu podobnych. W ciągu ostatnich kilku lat to Elżbieta Cherezińska sprawiła, że na nowo odkryłam magię powieści historycznych. Teraz do tego powieściopisarskiego duetu dołączył Łukasz Czeczumski, który wprost oczarował mnie swoją najnowszą powieścią pt.: Uciekinier. Ten pierwszy tom serii pt.: Krew wojowników to prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników opowieści o polskiej szlachcie i jej nie zawsze szlachetnych czynach.

Łukasz Czeczumski to reporter, który pasjonuje się podróżowaniem i historią. W jego pisarskim dorobku znajdziemy takie pozycje jak: Biały szlak. Reportaże ze świata wojny kokainowej, Acre, Zasady wojny, czy Legionista. W ostatnim czasie, do tego pokaźnego już grona książek dołączył Uciekinier - emocjonująca powieść o losach Jarosława Jana Burzyńskiego, hardego rycerza, który przez swój temperament może niespodziewanie szybko zakończyć ziemski żywot.

Jarosław to dzielny młodzieniec, który od dziecka pragnie odznaczyć się w boju jak jego ojciec Franciszek i stryj Sambor. Rzemiosło wojenne to jego przeznaczenie, jednak rodzice nie chcą, by syn szedł w ślady swoich przodków. Pragną, aby odbył zagraniczne studia i posiadł wiedzę, która pozwoli mu zdobyć uznanie i zapewni godziwą przyszłość. Nasz bohater nie zamierza jednak żyć pod dyktando rodziców i za wszelką cenę będzie starał się zrealizować swoje marzenia. Czy mu się to uda? Przekonacie się w trakcie lektury jego zaskakujących przygód.

Trudno powiedzieć, co w tej książce jest lepsze - tło historyczne, czy historia rodu Burzyńskich. A może jedno i drugie? Obraz XVI-wiecznego państwa polskiego, a szczególnie ziemi mazowieckiej, świetnie wpisuje się w szerszą społeczno-polityczną perspektywę, nie umniejszając przy tym głównemu wątkowi, na którym opiera się cała fabuła. Wspaniałe opisy krain geograficznych i miejsc, które odwiedzają bohaterowie, z pewnością przypadną do gustu wszystkim, którzy tego właśnie oczekują od powieści historycznych. Nie wspomnę już o konflikcie między dwoma zwaśnionymi rodami, w którym oprócz strumienia miłości, pojawi się całe morze ludzkiej krwi. Krótko mówiąc: przemyślana narracja, oparta na odpowiednich proporcjach między prawdą a fikcją literacką skusi każdego, kto tylko weźmie do ręki pierwszy tom opowieści o dzielnym Jarosławie.

Dawno już żadna z powieści nie pochłonęła mnie tak bardzo jak Uciekinier. Z drżeniem serca czekałam na kolejne przygody Jarosława i trzymałam kciuki, żeby udało mu się uniknąć kary śmierci. Nie szczędziłam przy tym ostrych słów w kierunku jego przeciwników, w nadziei, że mnie usłyszą i pozwolą odejść wolno naszemu dzielnemu rycerzowi. A gdy cała powieściowa historia dobiegła końca, długo myślałam o tym, co jeszcze spotka Jarosława w kolejnych tomach jego przygód. Sądząc po możliwościach pisarskich autora, jestem niemal pewna, że następne części tego cyklu będą równie dobre (jeśli nie lepsze), co Uciekinier, czego sobie i Wam życzę.


Za egzemplarz Uciekiniera serdecznie dziękuję autorowi i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów z cyklu Krew wojowników.

AUTOR:
Łukasz Czeczumski
TYTUŁ:
Uciekinier. Tom I
SERIA:
Krew wojowników
WYDAWNICTWO:
CL Media
LICZBA STRON:
422
STRONA AUTORA:


, , , , , , , ,

wtorek, 17 stycznia 2017

Kulisy walk o Śląsk ["Wojna śląska 1740-1742"-J. Hermanowicz]

Są w naszym kraju takie ziemie, których burzliwe losy po dziś dzień stanowią temat wielu publikacji historycznych. Takim regionem jest Śląsk - kraina, która na przestrzeni epok wielokrotnie zmieniała przynależność państwową, a to za sprawą europejskich przywódców, którzy gotowi walczyć na śmierć i życie, chcieli przejąć śląskie ziemie i szczycić się swoim triumfem na arenie międzynarodowej. O jednym z wojennych epizodów w historii Śląska opowiada nam Jakub Hermanowicz w swojej książce pt.: Wojna śląska 1740-1742.

Gdy w 1740 roku umierający Karol VI zostawiał swoje państwo w rękach 23-letniej córki, Marii Teresy, z pewnością podejrzewał, że jego następczyni z racji płci i wieku może zostać zaatakowana przez swoich przeciwników politycznych. Rzeczywiście, na taki atak nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w tym samym roku, młody władca Prus, Fryderyk II, postanowił skorzystać z zawirowań na tronie austriackim i stoczyć walkę o od dawna pożądany Śląsk. Szczegółowy przebieg tego konfliktu zbrojnego, z uwzględnieniem jego najważniejszych bitew i oblężeń poszczególnych miast znajdziecie w książce Jakuba Hermanowicza.

Hermanowicz imponuje czytelnikowi rozległą wiedzą o opisywanym konflikcie. Potrafi znakomicie opowiadać o starciach wojsk pruskich z austriackimi, a jego dbałość o chronologię wydarzeń i spójność narracyjną zdecydowanie ułatwiają nam orientację w przedstawianych wydarzeniach. Problem w tym, że mimo popularnonaukowego charakteru, ta książka to pozycja dla znawców tematu, czyli miłośników historii Śląska. Pozostali, co prawda mogą zmierzyć się z tą lekturą, jednak nie gwarantuję, że dobrną do końca tej opowieści i zapamiętają przebieg kampanii wojennej z lat 1740-1742.

Jako historyk zdecydowanie polecam Wojnę Śląską 1740-1742. Jako zwykły czytelnik nie jestem pewna, czy to pozycja, która zyska uznanie szerokiego grona odbiorców. Jeśli jednak Śląsk jest bliski Waszemu sercu, to dzięki tej książce zgłębicie jego XVIII-wieczną historię i poznacie szczegóły jednego z najsłynniejszych konfliktów w dziejach ówczesnej Europy.

AUTOR:
Jakub Hermanowicz
TYTUŁ:
Wojna śląska 1740-1742
WYDAWNICTWO:
Novae Res
LICZBA STRON:
228
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


, , , , , , ,

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Młodość w czasach komunizmu ["Mój rok 1984"- Artur M. Golatowski]

Pokolenia wychowane w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wspominają swoją młodość z sentymentem. Na polskim rynku wydawniczym znajdziemy wiele pozycji, które bardziej lub mniej bezpośrednio opowiadają o dojrzewaniu młodych Polaków w czasach, gdy papier toaletowy był towarem luksusowym, a wyjazd zagraniczny stanowił szczyt marzeń każdego rodaka. Do grona tych, którzy z rozrzewnieniem wspominają czasy komunizmu dołącza Artur M. Golatowski, autor książki pt.: Mój rok 1984. W jego powieści, podróż po tych bezpowrotnie minionych czasach funduje nam sympatyczny chłopak z Warszawy.

Marcel to przeciętny nastolatek. Dorasta w nieprzeciętnych czasach i na własnej skórze doświadcza wątpliwych dobrodziejstw ówczesnego ustroju. Jego historia zaczyna się w roku 1983, wyprawą na obóz wędrowny, a kończy tuż po egzaminie maturalny w 1985 roku. W ciągu tych dwóch lat w samym Marcelu zachodzi wyraźna przemiana. Chłopak dorasta pod względem emocjonalnym i intelektualnym. Z nastolatka zapatrzonego w jedną dziewczynę, staje się flirtującym młodym człowiekiem, któremu daleko do jakiegokolwiek zobowiązania. Przy tym wszystkim, daje nam się poznać jako wyjątkowy meloman, który sporą część swojego życia spędza na słuchaniu muzyki, oczywiście z radiowej Trójki.

Mój rok 1984 to kompilacja osobistych wspomnień w postaci tradycyjnej narracji, zapisków pamiętnikarskich oraz uporządkowanych chronologicznie zestawień Listy Przebojów Radiowej Trójki, opatrzonych odautorskim komentarzem na temat osobliwości czasów komunizmu. Krótko mówiąc: literacki misz-masz. Pośród tych różnorodnych treści nie łatwo o pełną koncentrację. Jeśli jednak będziecie stale kroczyć śladem Marcela, to z pewnością wraz z nim dobrniecie do matury i jego ostatnich koncertowych przygód. 

Nie da się ukryć, że oprócz wzmianek na temat aktualnych wówczas wydarzeń politycznych, to właśnie odwołania do muzycznego repertuaru lat 80. są najmocniejszą stroną tej powieści. Wszelkie pozostałe wątki zdecydowanie ustępują miejsca refleksjom na temat takich przebojów jak: Forever Young, Andzia i ja , Obudź się, Knife i wiele innych, o których wspomina nasz narrator. Przy czytaniu tej książki wprost nie można oderwać się od muzyki, bo tylko dzięki niej mamy szansę odtworzyć specyficzny klimat tamtych lat.




Tym muzycznym akcentem zachęcam tych dorastających w latach 80-tych XX wieku do lektury przygód Marcela i sentymentalnej podróży do czasów, gdy w kraju powszechnego niedoboru młodzi ludzie stale doświadczali nadmiaru wrażeń.

AUTOR:
Artur M. Golatowski
TYTUŁ:
Mój rok 1984
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
356
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA



, , , , ,

niedziela, 15 stycznia 2017

Polki - duma narodu ["Polki, które zadziwiły świat"-J. Puchalska]

Niewiele miejsca poświęcono dla nich w podręcznikach historii. Wśród licznego grona męskich bohaterów, ich losy wydają się być bez znaczenia. Z tego własnie powodu, Joanna Puchalska postanowiła zerwać z maskulinizacją historii i poświęcić całą książkę pt.: Polki, które zadziwiły świat na przedstawienie 13 wspaniałych Polek, które dzięki swoim działaniom zajmują niepodzielne miejsce nie tylko w dziejach naszego kraju, ale i całego świata. 

W czasie lektury Polek... poznamy rolę Anny Doroty Chrzanowskiej w obronie Trembowli przed turecką zarazą. Przekonamy się, jak Salomea Regina z Rusieckich Pilsztynowa z okulistki stała się wziętą lekarką, a Maria Amalia z Brühlów Mniszchówna okręciła sobie wokół palca męskie elity XVIII wieku. Do tego odkryjemy historie prawdziwej femme fatale w postaci Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej, dzielnej Anny Henryki Pustowójtówny, wielkiej poetki, Beaty Obertyńskiej, wybitnej malarki, Marii Anto, czy znakomitej sportsmenki, Haliny Konopackiej. Podążając śladami Heleny Majewskiej-Kirkorowej, odwiedzimy mroźną Syberię, by chwilę później wraz z Alicją Dorabialską znaleźć się w laboratorium Politechniki Lwowskiej. Wśród tych wielkich biografii natrafimy na osobiste tragedie, jak ta Janiny Lewandowskiej - jedynej Polki zamordowanej w Katyniu, czy wstrząsające losy Wandy Ossowskiej - szefowej łączności Wydziału Wywiadu Ofensywnego w AK oraz Cezarii Iljin-Szymańskiej, uczestniczki powstania warszawskiego. Dzięki tej książce poznamy trzynaście wspaniałych osobowości, które mimo różnicy epok, wykształcenia i statusu społecznego łączy fakt, że były perłami swoich czasów i odegrały szczególną rolę w historii świata. Polki, które zadziwiły świat to literacki pomnik dla wymienionych pań i wspaniały zbiór faktów z przeszłości dla wszystkich, którzy pragną poznać biografię tych wielkich Polek.

Najnowsza pozycja autorstwa Joanny Puchalskiej zachwyca nie tylko pod względem merytorycznym, ale również graficznym. Pięknie wydana, opatrzona mnóstwem obrazów i fotografii tytułowych bohaterek, z pewnością przypadnie do gustu każdemu, kto podczas lektury zwraca uwagę na walory estetyczne książki. Takie pozycje po prostu trzeba mieć w domowej biblioteczce!

Pozostając pod ogromnym wrażeniem Polek, które zadziwiły świat, postanowiłam sięgnąć po całą serię książek o wielkich Polakach, które w ostatnim czasie ukazały się nakładem Wydawnictwa Muza. Jestem pewna, że taka forma popularyzacji historii zyska uznanie wśród szerokiego grona odbiorców i sprawi, że będziemy wiedzieć więcej o życiu i działalności naszych wybitnych przodków.


AUTOR:
Joanna Puchalska
TYTUŁ:
Polki, które zadziwiły świat
LICZBA STRON:
384
WYDAWNICTWO:


, , , , ,

niedziela, 1 stycznia 2017

Skąd się wzięła choinka? ["Historia świątecznej choinki"-ks. Józef Naumowicz]

Zielona, pachnąca, przystrojona różnokolorowymi ozdobami, święcąca światełkami choinka błyskawicznie kojarzy nam się z atmosferą świąt Bożego Narodzenia. Nie wyobrażamy sobie, by mogło jej zabraknąć w naszych domach. A czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, w jaki sposób do nich trafiła? Dlaczego w tym zimowym czasie bożonarodzeniowe drzewko zamiast rosnąć w lesie zdobi nasze mieszkania? Od jak dawna choinka jest nieodzownym elementem grudniowych świąt? Na te pytania odpowie nam ksiądz Józef Naumowicz, historyk wczesnego chrześcijaństwa, autor znakomitej książki pt.: Historia świątecznej choinki, który przedstawia czytelnikom początki choinkowej tradycji dokonując udanej próby ustalenia czasu i przestrzeni, w których pojawiło się pierwsze w historii świąt Bożego Narodzenia, wigilijne drzewko - symbol wiecznego życia.

Badania nad przeszłością świątecznej choinki trwają od stuleci. Historycy wciąż prześcigają się w hipotezach dotyczących bożonarodzeniowego drzewka. Jedni widzą w nim pokłosie pogańskich tradycji rzymskich lub słowiańskich, drudzy zaś upatrują początków choinkowej tradycji w biblijnej Księdze Rodzaju. Do tych ostatnich należy właśnie ksiądz Józef Naumowicz, który przedstawia historyczne ujęcie tej świątecznej tradycji w oparciu o świadectwa z chrześcijańskiego kręgu kulturowego. Dzięki niemu czytelnicy dowiedzą się, w jaki sposób choinka nawiązuje do biblijnego drzewa życia i skąd pomysł, by wieszać na niej jabłka, orzechy i opłatki, czyli charakterystyczne ozdoby choinkowe doby renesansu. Zapowiada się ciekawie? A to dopiero początek świątecznej opowieści o zielonym drzewku.

Jodła i świerk, te dwa gatunku drzew iglastych od kilku stuleci goszczą w naszych domach. Minęły jednak długie stulecia zanim zwyczaj ubierania choinki pojawił się na terenie dzisiejszej Polski. To dzięki przybyszom z Niemiec bożonarodzeniowe drzewko pojawiło się w XIX wieku w Gdańsku, a potem w innych częściach ziem polskich, administrowanych przez państwa zaborcze. Jednak gdyby nie pewien Polak, tradycja ubierania choinki nie stałaby się popularna w kolebce chrześcijaństwa, we Włoszech. To z inicjatywy papieża Jana Pawła II w 1982 roku na głównym placu Watykanu stanęła choinka, która po dziś dzień każdego roku zdobi znane wszystkim wierzącym miejsce. Ten polski akcent w opowieści o świątecznej choince, to jeden z najbardziej wzruszających fragmentów tej wspaniałej monografii.

Szczególnie cennymi rozdziałami w Historii świątecznej choinki są te, w których autor przywołuje fragmenty polskich i obcojęzycznych dzieł literackich wykorzystujących motyw bożonarodzeniowego drzewka. Znajdziemy tu baśnie Andersena, opowiadania Dickensa, powieść Tomasza Manna, teksty Goethego i Dostojewskiego, a także cytaty z Chłopów, zapiski z Kroniki tygodniowej Prusa, czy sceny świąteczne z opowiadań Marii Dąbrowskiej. A to zaledwie garstka informacji na temat literackich wizji choinki, które przedstawia nam autor tej książki. Jego rozległa wiedza na opisywany temat i niebywała erudycja sprawiają, że Historia świątecznej choinki na długo zapadnie nam w pamięci.

Książka ks. Józefa Naumowicza zachwyca czytelników nie tylko pod względem treściowym. To pozycja bogato ilustrowana rycinami, obrazami i fotografiami, które budzą zachwyt czytelników i znakomicie ilustrują opisywane treści. Dawno już nie miałam w rękach równie pięknej, dopracowanej w każdym calu pozycji, której lektura sprawiłaby mi tak wiele przyjemności. Jestem przekonana, że Historia świątecznej choinki przypadnie do gustu wszystkim, którzy znają i kultywują bożonarodzeniowe tradycje, niezależnie od tego, czy w te grudniowe święta zdobią drzewko, jołkę, sad, podłaźnik, czy bardziej popularną współcześnie choinkę.




AUTOR:
ks. Józef Naumowicz
TYTUŁ:
Historia świątecznej choinki
WYDAWNICTWO:
LICZBA STRON:
340



, , , , , ,