czwartek, 9 sierpnia 2018

Klątwa El Cuco ["Outsider" Stephen King]

W małym miasteczku Flint City ginie mały rudzielec, Frank Peterson. Chłopiec zostaje bestialsko zamordowany. Jego brutalnie potraktowane zwłoki odnajduje przypadkowy przechodzień. Wszystkie dowody wskazują, że mordercą jest trener miejscowej drużyny baseballowej, znany w okolicy jako trener T. Lokalna policja nie ma wątpliwości, co zrobić z podejrzanym. Wydaje się Wam, że to koniec opowieści? Ależ skąd! To dopiero początek całej lawiny zgonów, która raz po raz prowadzić będzie czytelnika do upragnionego finału najnowszej powieści Stephena Kinga pt. Outsider, o którym opowiem za moment.

Pomijając główny wątek, który dla niektórych może być ciekawy, próbowałam znaleźć jakieś inne walory Outsidera, motywujące mnie do dalszego czytania. I znalazłam! Śledzenie licznych aluzji literackich do dzieł klasyków, które co i rusz pojawiają się na kartach powieści, to chyba najprzyjemniejsze zajęcie, jakiemu można się oddać w trakcie tej niezbyt emocjonującej lektury. Miłośnicy prozy Kinga odnaleźliby pewnie w tym utworze również nawiązania międzytekstowe, których moje amatorskie oko nie dostrzegło, a być może to one sprawiają, że tę książkę jednak warto przeczytać. 

Wszechświat nie ma końca

Nie chcąc zdradzać zbyt wiele i odbierać przyjemności innym czytelnikom, powiem tylko, że gorszego zakończenia tej książki chyba nie moglibyście sobie wyobrazić. Co prawda, już od połowy lektury możemy przewidzieć, że akcja zmierza do tego niechlubnego finału, a mimo tego, ciągle mamy nadzieję, że aż tak źle nie będzie. Otóż będzie jeszcze gorzej niż Wam się wydaje!

Do tej pory Stephen King nie należał do moich ulubionych autorów. Mimo kilku szans dawanych poszczególnym książkom tego pisarza, żadna z nich nie spełniła moich oczekiwań. Z przykrością muszę stwierdzić, że i Outsiderowi nie udało się podbić mojego serca. Nie pomógł w tym przyjemny w odbiorze styl pisarski autora, ani kilka skrojonych na miarę sylwetek bohaterów, którzy z pewnością wzbudzą sympatię niektórych czytelników. Zakończenie tej historii nie powaliło mnie na kolana, a wręcz przeciwnie, wywołało śmiech i przekonanie, że jako kompletna amatorka wymyśliłabym znacznie lepszy finał powieści. Mimo tego, nie zaprzeczam, książkę czyta się szybko i jest to niezobowiązująca lektura, którą możecie zabrać ze sobą na planowany urlop. Nie zasługuje ona jednak na to, by pisać peany na jej temat, więc nie przedłużając, zostawiam Was z historią Outsidera, a do Was należy decyzja, czy poddacie się klątwie El Cuco.

AUTOR:
Stephen King
TYTUŁ ORYGINALNY:
The Outsider
TYTUŁ POLSKI:
WYDAWNICTWO:
Prószyński i S-ka
LICZBA STRON:
640

5 komentarzy:

  1. W kwestii Kinga podzielam Twoje zdanie. Omijam szerokim łukiem jego najbardziej popularne książki. Podoba mi się inny rodzaj jego literatury; lubię cykl "Mroczna Wieża":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha, przyznam szczerze, że zaciekawiłaś mnie swoim wpisem, szczególnie stwierdzeniem, że gorszego finału nie można było zaserwować. Aż korci człowieka, żeby osobiście przekonać się czy faktycznie jest tak źle. Jako ciekawostkę dodam, że wspomniany przez Olę cykl "Mroczna Wieża" (pisany na przestrzeni wielu, wielu lat) kończy się w sposób, który ponoć spowodował, że King zaczął otrzymywać bardzo wiele listów z pogróżkami... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez te Wasze komentarze o cyklu "Mroczna Wieża" jeszcze dam Kingowi szansę. Jeśli znów się zawiodę, będę omijać szerokim łukiem półki z twórczością tego autora. :D

      Usuń
  3. Ha, jakoś do Kinga nie mam przekonania...może niesłusznie?;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń